…ale życzenia nie zawsze się spełniały

„Przed wielu laty brakowało tam tablic informacyjnych. O liczbie kilometrów do najbliżej miejscowości rzetelnie informowały napisy na bardzo niskich, kamiennych słupkach stojących na poboczu. Drum bun![1] – życzyły nam kolejne miasta, ale życzenia nie zawsze się spełniały.”

drumTen wspomnieniowy fragmencik jest z książki „W bałkańskim kociołku”.  Dotyczy naszego podróżowania po Rumunii, które odbywało się czasem w bardzo zwolnionym tempie. Mieliśmy w tym przepięknym kraju wcale niemało przygód. Niektóre sytuacje zaskakiwały. Zdarzyło nam się przed kilkunastu laty, że zatrzymał nas na bocznej drodze policjant. Grzecznie zasalutował i poprosił o podwiezienie. Kilka kilometrów przed nami zdarzył się wypadek i on chciał tam dotrzeć jak najszybciej. Było dość wcześnie, a więc i ruch niewielki. Czy zamierzał dojść do tego miejsca pieszo? Dlaczego? Nie wiemy do dziś.  – La revedere – pożegnał nas z uśmiechem i pozostawił trochę zdziwionych.

Nie każda sytuacja była przyjemna, ale po wielu latach nawet mniej miłe chwile wspominamy z uśmiechem. Może to działanie czasu, a może nostalgia?

[1] Dobrej drogi

2 rum
Dawno temu w Rumunii

„W bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy (fragmenty)

W bałkańskim kociołku