Ja, kawa i królowa Maria

091 [Rozdzielczość Pulpitu] - Kopia

Każdy dzień zaczynam od kawy. Uwielbiam jej smak. Lubię patrzeć na stojącą przede mną malutką filiżankę, z unoszącym się nad nią aromatycznym obłoczkiem pary. Przygotowuje się ją w naszym domu w dżezwe, bałkańskim sposobem, który opisałam w książce  „W bałkańskim kociołku„.

Taką samą kawę, parzoną w takim samym miedzianym naczyniu, uwielbiała królowa Maria.

IMG_2947aa„Kawę z odrobiną cukru, zalewa się zimną wodą, podgrzewa na bardzo, bardzo wolnym ogniu, do momentu, kiedy zacznie się powoli podnosić i wytworzy się piana. Taka kawa jest bardzo mocna i aromatyczna. Podaje się ją w malutkiej filiżance. Towarzyszy jej zwykle szklaneczka zimnej wody, którą pije się naprzemiennie z kawą.” („W bałkańskim kociołku„)

Przepis znalazł się w rozdziale, w którym napisałam kilka słów o królowej. I stało się tak, bo mam wrażenie, że smak pomaga wyobraźni. Kiedy siedziałam w ogrodzie Marii na tej samej kamiennej ławce, na której siadywała i delektowałam się, jak ona, smakiem kawy, miałam wrażenie, że lepiej rozumiem jej osobę. Że bliższe są mi jej rozterki. Że rozumiem jak się czuła, patrząc na morze i wypatrując jachtu, którym miał przypłynąć mężczyzna – ostatnia miłość jej życia.

057 [Rozdzielczość Pulpitu]

 

FRAGMENTY KSIĄŻKI „W BAŁKAŃSKIM KOCIOŁKU”  Notatki z podróży po krańcu Europy

Słowa, słowa, słowa…

Moje książki na wakacjach, a ja o słowach…

okładki na plaży

„Słowa mają wielką siłę. Są jak żywe istoty. Potrafią zadać ból, mogą krzywdzić i mogą podarować chwile szczęścia. Należy obchodzić się z nimi delikatnie, a jednocześnie mieć nad nimi kontrolę. Nie można pozwolić im cisnąć się na język bezładnie, wtedy kiedy chcą.” Skarlet

Moje myśli o słowach znalazły się w jednym z wywiadów z autorami, z cyklu „O czym ty człowieku opowiadasz”.

Jeśli macie ochotę przeczytać więcej, zapraszam. Cały wywiad znajduje się TU, na stronie „Recenzje Agi”. Podsumowaniem rozmowy o słowach jest opowiedziana przeze mnie anegdotyczna historia (ściśle ze słowami związana), która wydarzyła się naprawdę.

Muzyczna eskapada z legendą

Serbia (2)

Jestem dziś w muzycznej podróży po Serbii. Pomyślałam, że może potowarzyszycie mi przez chwilkę. Wielu ludzi nazywa tu legendą  Saban’a Saulic’a (Szabana Szaulicza) należącego do piosenkarzy znanych na Bałkanach, lubianych we wszystkich krajach półwyspu.

***

YouTube: Vidjas li mi staru ljubav – Czy widujesz moją starą miłość? Nie złość się przyjacielu, że znowu o nią pytam. Czy zmieniła się? Czy mnie jeszcze pamięta? Powiedz mi przyjacielu, powiedz mi wszystko….

***

YouTube: Rasiri ruke majko stara – Otwórz ramiona, stara matko. Wrócę do ciebie jak przyjdzie maj. Kiedy nasz ogród się zazieleni…

 

Map.257x157.2„A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy

Nie żałujcie mnie, napijcie się wina i zbijcie puchary…

Hajduk_Veljko_Petrovic.Bg i SerbiaJeśli umrę lub zginę, nie żałujcie mnie, napijcie się wina i zbijcie puchary. Eeej, wierni towarzysze, pieśń zaśpiewajcie, wspomnijcie mnie.

Jeśli umrę lub zginę, popa nie wołajcie, wy przyjdźcie na mój grób zatańczyć oro. Eeej, wierni towarzysze, pieśń zaśpiewajcie, wspomnijcie mnie.

Jeśli umrę lub zginę, pozostaną wspomnienia, szalonych, zwariowanych młodych lat. Eeej, wierni towarzysze, pieśń zaśpiewajcie, wspomnijcie mnie.

Nikt nie wie kto napisał te słowa i kto stworzył do nich muzykę z nutkami nostalgii. Pewne jest, że było to dawno temu.

hajdukCzyje myśli przekazuje tekst? Chyba też nikt tego nie wie. Na pewno pasuje on do charakteru bałkańskiego hajduka walczącego o wolność pięknego półwyspu, w czasach Imperium Osmańskiego. O hajdukach wspominam w książkach, bo żywe są opowieści o ich wyczynach i ukrytych skarbach.  Kilka słów o nich jest we fragmentach książek: „A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy i „Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry„.  I tym fragmentom powinna towarzyszyć właśnie ta piosenka.

Pomimo upływu czasu, przybywa wykonawców włączających ją do swojego repertuaru.  Jednym z nich był Macedończyk Joncze Hristovski. Moim zdaniem, najlepiej ze wszystkich wyśpiewał on emocje zawarte w tekście. Zapraszam, posłuchajcie razem ze mną.

 

***

 

Na zdjęciach w tekście: bałkańscy hajducy.

 

Zatrzymane chwile

Bardzo lubię oglądać stare fotografie.  Dawno, dawno temu zatrzymane chwile nabrały przez lata swoistego czaru.

1928 r.Bulgaria

Górzysty Półwysep Bałkański przysparza budowniczym dróg wielu problemów. Podróżujący po Bułgarii pociągami mogą podziwiać widoki dzięki tym, których prace  na odcinku w okolicy Bani, uwieczniono na fotografii w 1929 roku.

1929 r a

W bałkańskim kociołku mieszkają obok siebie ludzie reprezentujący różne nacje i wyznania.  Poniżej mieszkający w Rodopach Pomak, w 1945 roku (Pomacy to ludzie mający bułgarskie korzenie, posługujący się językiem bułgarskim, wyznający islam od czasów kiedy Bałkany były częścią Imperium Osmańskiego).

1945-Pomak

Wiele ręcznie tkanych kilimów nie poddało się działaniu czasu.  Niektóre zachowały swoje żywe barwy, w przeciwieństwie do pożółkłego zdjęcia tkaczek.

1a tkanie

W 1938 roku takimi oto pojazdami poruszali się mieszkańcy bułgarskiego Popova.

Popovo_1938r

Jak Wam się podobają te chwile uwiecznione dawno temu? Czy też lubicie stare zdjęcia?

Na koniec chwilka na autoreklamę. „Bułgaria znana i nieznana. Z Ruse do Varny” nadal pozostaje numerem 1 w rankingu UpolujEbooka. „Kierunek Burgas” dziś na miejscu 4. Pozdrawiam Czytelników i dziękuję.

6.04.18r. Z Ruse

 

Słońce znowu ożywia marzenia, młode i gorące

Kilka dni temu tłumaczyłam piosenkę, która jest zapowiedzią wielkiego majowego święta na Bałkanach. Ma ona tytuł „Sveti Georgi” – Święty Georgi (Romowie śpiewają ją z innym tekstem, pod tytułem „Ederlezi”).  Są w niej między innymi słowa „święta skryją cierpienie” i odzwierciedlają one bałkańską umiejętność oderwania się od codzienności.  A ponieważ w Polsce trwa baaardzo długi weekend, życzę, żebyście wypoczywali, odcięci od problemów.

nes.czeszma

Bałkany obchodzą swoje  pełne optymizmu, roztańczone święto 6 maja. Ten dzień to Gergiovden/Durđevdan – dla Bułgarów, Serbów czy Macedończyków, dla Romów to Ederlezi, a dla Turków Hadyrlez. Wszyscy wierzą, że tego dnia niezwykłą moc mają zioła i woda ze źródeł. I z tego powodu przy wielu leczących źródłach gromadzą się ludzie różnych nacji i wyznań, żeby wspólnie świętować.

Jedno z takich miejsc jest w Rodopach, a o tym jak powstało opowiedziałam w książce „W bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy.

Piosenkę Ederlezi włączył do swego repertuaru Goran Bregovic i pewnie wielu z Was ją słyszało. Posłuchajcie jej z innym tekstem, pod tytułem „Sveti Georgi” (Święty Georgi to dla chrześcijan patron dnia).

Wiosna na ramieniu mi przysiadła, żywa i zielona. Niebawem jest Gergiovden. Słońce znowu ożywia marzenia, młode i gorące…

Na zdjęciu 1: skalny klasztor w Bułgarii.
Na zdjęciu 2: czeszma – kamienna budowla, z której wypływa woda źródlana.