Szybkie zmiany klimatów są jednym z wielu uroków podróżowania po Bałkanach. Do tureckiego Edirne zawsze dojeżdżaliśmy samochodem, a przypadek sprawił, że kilka razy powitały nas głosy muezinów nawołujących do modlitwy, dobrze słyszalne już na granicy miasta. Ale to nie z tego powodu jest tu inny klimat, bo meczety są także w Bułgarii i w wielu miejscach minarety posiadają nagłośnienie. W Edirne (oddalonym „o krok” od Bułgarii i Grecji) są te same krajobrazy, je się prawie te same potrawy, tak samo smakuje chałwa, bakława i inne słodkości, pije się taką samą kawę, a jednak jest inaczej. Czuje się inną atmosferę. —> ciąg dalszy na nowej stronie —> tekst przeniesiony z tym samym tytułem

piszczałki i bębny, wspomnienia, podróże