Jak pojadę do Bitoli

Dzisiejszy wpis jest trochę przypadkowy. Zabrałam Was kiedyś na spacer w bałkańskim rytmie do Bułgarii, do Grecji, do Serbii i do Macedonii, małego państwa o wielkiej urodzie. Dowiedziałam się, że krótkie video, zamieszczone w jednym z postów, nie odtwarza się w Polsce, a więc postanowiłam powtórzyć fragment spaceru po mieście konsulów. Bitola potrafi uwieść. O tym jak szczególna jest tutejsza atmosfera, nikt nie potrafi opowiedzieć lepiej niż Tose (Tosze) Proeski. Przed spacerem po Bitoli posłuchajcie piosenki  Nesanice (Bezsenność) w wykonaniu Tose – macedońskiego piosenkarza – legendy, którego nie można zapomnieć.

Na srcu mi leži jedna stara rana… Na sercu mi leży jedna stara rana, która nie chce się zabliźnić.  A moje serce pyta, jakie byłoby życie bez niej… Idi, idi, nesanice. Da ne vidim tvoje lice… Odejdź, odejdź bezsenności, żebym nie widział twojej twarzy. Niech świt nie sprawia mi bólu. Odejdź, opuść mnie, żebym mógł śnić…

 

***

Bitola Szirok Sokak– Ako odam vo Bitola… Jak pojadę do Bitoli przejdę się po Szirok Sokak – obiecuje sobie Tose w piosence. – Na Dembeł Czarszija napiję się kawy, powspominam młodość. Zamówię trzy dorożki. W pierwszej będę ja, w drugiej będą grać muzykanci… Na Saloniki, na Stambuł… nie zamieniłbym Bitoli – zapewnia Tose. (Piosenka jest poniżej lub Tu – na YouTube)

Jak wsłuchacie się w delikatne nutki i piękny głos, poczujecie jak wspaniała i niepowtarzalna jest atmosfera na ulicy Szirok Sokak. Te same, kolorowe domy strzegą jej od ponad stu lat. Może też wyobrazicie sobie ulicę Dembeł Czarszija, gdzie życie toczyło się niespiesznie. Kupcy i mieszkańcy Bitoli siedzieli przy stolikach stojących na chodnikach, powoli sączyli kawę i wierzyli, że „dobro  przychodzi samo”.

Tu jest Spacer w bałkańskim rytmie po Macedonii – przejażdżka po jeziorze Ochrydzkim i kilka słów o słynnych perłach zdobiących królewskie szyje.

Na zdjęciu wyróżniającym Bitolska czarszija w 1914 roku.

FRAGMENTY MOJEJ KSIĄŻKI „W BAŁKAŃSKIM KOCIOŁKU” Notatki z podróży po krańcu Europy.

W bałkańskim kociołku

 

Zaglądać motylom w oczy…

 

Zawsze lubiłam poezję i zawsze czytanie tomików zajmuje mi sporo czasu. Dla mnie najpiękniejsze wiersze to te, które zatrzymują, zmuszają do refleksji, nie pozwalają ot, tak, przejść do następnego. Właśnie takie są wiersze Agnieszki. Czuję też, że są mi bardzo bliskie.

Czytając wiersze nie próbuję odpowiedzieć sobie na szkolne pytanie „co poeta chciał przez to powiedzieć ?”, bo sądzę, że powinno ono być zadawane poecie.  Czytelnik może tylko opowiadać o swoich odczuciach. Może sobie wyobrażać jakim człowiekiem jest autor.  Ja zobaczyłam wrażliwą osobę, która w piękny sposób opowiada o sobie, o mnie, o Tobie i wielu ludziach, którzy nie zawsze potrafią ubrać w słowa swoje myśli i odczucia. To poruszająca poezja zrozumiała dla każdego.

38711326_217275805632285_7677995279940845568_n
Mode de vie – Moda na życie

 

Chwile nostalgii zdarzają się w naszym życiu nie raz. Czasem ogarnia nas smutek, bo:

kiedyś po prostu

było

sukienkę założyło

oko podmalowało

namiętnością pachniało

kiedyś było

teraz jest

pająk zawieszony na ścianie

za oknem zmierzch

ciche tykanie zegara

W chwilach radości świat jest piękny. Czy nie jest tak, że chciałoby się wtedy:

zaglądać motylom w oczy

rozmawiać z biedronkami

cykać ze świerszczami

tańczyć na wiatru nosie

Miałam wielki problem, żeby wybrać krótkie cytaty z wierszy Agnieszki, bo w każdym jest „coś”, każdy przyciąga, z wieloma się utożsamiam. Na koniec „Przypadek” –  jeden z moich ulubionych.

jak masz na imię?

Przypadek

a…

to ty…

przypadkiem wskoczyłam do lodowatej wody

przypadkiem płakałam za tobą

przypadkiem mam na imię Julia?

nie Anna

przypadkiem usunąłeś z nieba słońce

przypadkiem wynająłeś chmury by padał deszcz (…)

Każdy z nas powinien od czasu do czasu podarować sobie miłe chwile. Jeśli może Ci je zapewnić poezja, sięgnij po wiersze Agnieszki.  I zrób to nie przypadkiem…

Skarlet

38711326_217275805632285_7677995279940845568_n

MODE – DE – VIE (Moda na życie) Agnieszka Krizel

(tomik jest dostępny w wersji papierowej lub elektronicznej – ebook)

Nostalgicznie z bałkańską muzyką

 

Jeśli choć troszkę lubicie bałkańską muzykę, może posłuchacie ze mną?

Życzę miłego, uśmiechniętego tygodnia 🙂

Teledysk na YouTube – Kad zamirisu jorgovani – Kiedy zapachną bzy – to tytuł piosenki popularnej i ciągle śpiewanej na całych Bałkanach. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
– Ile razy umarłem, a ty ożywiłaś mnie… – śpiewa Dino Merlin. – Po tobie została dusza goła jak pustynia… – odpowiada w piosence o rozstaniu Vesna Zmijanac. – Jak będzie bez ciebie gdy zapachną bzy…

Kliknięcie na tytuł piosenki przeniesie na stronę YouTube.

***

Serbska piosenkarka Neda Ukraden i piosenka Zora je… nema te, cujes li, ne mogu bez tebe – Jest świt… nie ma cię… Czy słyszysz? nie mogę bez ciebie…

Poniżej nagranie z koncertu, a tu znajduje się oficjalny teledysk na YouTube.

 

 

Razem z tumanem kurzu kawiarnia pofrunęła do góry…

PICT0014

„Wiele dróg w Bułgarii, także niektóre odcinki autostrad, są położone powyżej 1000 m n.p.m.. W upalne dni temperatury  są tu zawsze trochę niższe. Miło jest wypić kawę w przydrożnej kafejce. Zatrzymaliśmy się kiedyś na drodze przecinającej góry Stara Płanina. Przed malutkim budynkiem, przy kilku stolikach, pod białymi parasolami, siedziało niewiele osób. Otaczały nas zarośnięte lasem szczyty. Słońce raziło w oczy. Byliśmy rozleniwieni. Minęło kilka minut i nagle poczuliśmy dotyk wiatru. Najpierw zakołysał delikatnie parasolami, po czym zrobił gwałtowny obrót wokół własnej osi. Zanim zdążyłam cokolwiek pomyśleć, wzbił się tuman kurzu, a razem z nim kawiarnia pofrunęła do góry. Wiatr zniknął tak samo nagle jak się pojawił. Stoliki, parasole i puste krzesła z hukiem opadły w dół. Jakimś cudem nikomu nic się nie stało. Tylko wylane napoje pozostawiły kilka plam na ubraniach. Obsługa szybko przywróciła porządek. Słońce ciągle się uśmiechało. Ludzie, jakby nigdy nic, kontynuowali rozmowy.

– Uszczypnij mnie – poprosiłam męża. – Czy to sen?

– Nie, mała trąba powietrzna – odpowiedział spokojnie. – Hała postanowiła dla nas zatańczyć – dodał ze śmiechem.

I tak oto poznałam diabelską istotę mieszkającą w bałkańskich górach, ukrywającą się w jaskiniach pod postacią mgły, udającą czasem obłok lub czarny wiatr, często występujący w Bułgarii, gorący i suchy, pozostawiający na skórze pył, wbijający się w usta. Taneczny popis Hały to kolejny obraz, który trwale zapisał się w mojej pamięci.”

Wspomnienie pierwszego spotkania z Hałą znalazło się w książce „A w bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy.

Na zdjęciach Stara Planina – dostojne góry przecinające Bułgarię na pół.

„W bałkańskim kociołku” Notatki z podróży po krańcu Europy – FRAGMENTY

PICT0037 [Rozdzielczość Pulpitu]