Myślę, że to, co wiemy o konkretnych miejscach, ma duży wpływ na to, jak je postrzegamy. Zdarza się być gdzieś, poznać legendę, rozejrzeć się wokół uważniej, dostrzec więcej i poczuć, że pojawiła się też specyficzna atmosfera?

Opowiem dziś historię nieprawdziwą, która nadaje urok pewnemu miejscu.

  Dawno temu piękna owczareczka usłyszała grającego na fujarce pastuszka. Cudna muzyka zwabiła ją do miejsca, gdzie wypasał on swoje owce. I jak to w legendach bywa, niebieskooka Vita i młodzian o kruczo-czarnych włosach zapałali do siebie miłością, która rosła i rosła z każdym dniem.
  Pewien starzec uchodzący we wsi za mądrego, szepnął rodzicom dziewczyny, że najsłuszniej postąpią jeśli ukryją piękność przed światem. Posłuchali go prości ludzie i oddali Vitę do pobliskiego klasztoru.
Zamknięta w celi, nieszczęśliwa, tęskniąca za ukochanym – spędzała kolejne tygodnie w samotności, nie czując bożego powołania…

Zakochana para: mnich i mniszka powędrowali ze swoją historią na nową stronę, razem z pozostałymi tekstami. Zapraszam.

Reklama