Ile ja łez wylałam przez tego Janka!

Bułgarska nastolatka stanęła pewnego dnia przed biblioteczką rodziców. Jej wzrok zatrzymał się na grzbiecie cienkiej książeczki. Zajrzała do wnętrza, przeczytała kilka zdań i już nie mogła oderwać się od krótkiego opowiadania o losach wrażliwego, wiejskiego chłopca. Jeszcze długo po tym, jak skończyła czytać, łzy napływały do jej oczu.

– Czy znacie Janka Muzykanta? – zapytała po ponad czterdziestu latach, wspominając z koleżankami dzieciństwo. – Do dziś chce mi się płakać, jak pomyślę o tym opowiadaniu.

– O Boże, ile ja łez wylałam przez tego Janka! – szybko powiedziała jedna z nich. – Sienkiewicz to jeden z moich ulubionych pisarzy.

– Ja przeczytałam kilka jego powieści. „Krzyżaków” czytałam na studiach i byłam jak dziecko zachwycona polskimi rycerzami! – dodała inna.

janko

Wtedy, kiedy trzy panie, jeszcze jako nastolatki, wylewały łzy nad losem Janka, opowiadanie Sienkiewicza nie było lekturą. Wprowadzono je po 7-8 latach do bułgarskich szkół i nie wiem, czy dziś pozostaje na liście lektur. Przytoczyłam tę rozmowę, bo spotkałam się ostatnio kilka razy z zaliczeniem wymienionych wyżej tytułów do szkolnego koszmaru i mam wrażenie, że obecność książek w spisie lektur, czasem wyrządza im krzywdę. Czy rzeczywiście tak jest? Czy dotyczy większości? Czy słowo „lektura” jest synonimem nudy? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie.

Zastanawiałam się też czy lektura, której ktoś nie polubił, może go zniechęcić do czytania innych książek? Teoretycznie chyba nie powinna, jeśli nie jest pierwszą przeczytaną książką. Czy może zniechęcić do polskich autorów? Chyba też nie, jeśli dziecko wcześniej poznało i polubiło rodzimego pisarza.

Jestem ciekawa jakie są Wasze opinie i doświadczenia z lekturami?

A ponieważ mamy karnawał pomyślałam, że po moich przemyśleniach sprawi Wam przyjemność (mam nadzieję) wysłuchanie bałkańskiej piosenki. Saban Bajramovic, którego poznaliście przy okazji Bango Wasił, miał w swoim repertuarze piosenkę „Maki Maki”. Zamieściłam ją w innym wykonaniu, moim zdaniem też dobrym. Śpiewa Ogi Radivojevic z weselno-pogrzebową orkiestrą Gorana Bregovica, którego w Polsce chyba wszyscy znają.

Nowy Rok po raz kolejny, tym razem to Bango Wasił

Dziś bułgarscy Romowie zaczynają świętować swój Nowy Rok nazywany tu Bango Wasił lub Wasilica od imienia św. Wasyla, który wg bałkańskich legend uratował romski ród. Niektóre mówią, że uchronił ludzi od utonięcia w morzu zsyłając im stado gęsi, w innych „naprawił” most zniszczony przez diabła, dzięki czemu w obu przypadkach Romowie cali znaleźli się na brzegu.

W Bango Wasił króluje muzyka, nierzadko słychać hymn Romów „Dżelem, dżelem”. Jednym z wykonawców tej piosenki jest legenda Bałkanów – Saban Bajramović, Rom, który mawiał o sobie: – Jaki Rom? Jestem Serbem. Serbskim Cyganem. Saban pochodził z Niszu, serbskiego miasta, z którym kojarzy się Sićevaćka klisura z wąskim kanionem zamkniętym skałami, gdzieniegdzie zwieszającymi się niemalże nad głowami (to miejsce już Wam kiedyś pokazywałam).

Tu link do teledysku zamieszczonego na facebooku

***

I „Hanuma” –  jeszcze jedna piosenka w wykonaniu Szabana.

Sjećaš li se Hanuma kad smo bili mladi, tad smo jedno drugom ljubav obećali… Czy pamiętasz, Hanumo, jak byliśmy młodzi, jak przyrzekaliśmy sobie miłość…

Kto wie, co drzemie w nas kobietach…

Pięknie, prostymi słowami, można tak wiele napisać – taka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu jednego z wierszy Agnieszki Krizel. Bardzo chciałam podzielić się nim  z Wami. Autorka wyraziła zgodę na publikację, chociaż wiersz jest z nowego, jeszcze niepublikowanego tomiku „Lunatycy” (tytuł roboczy).

Zostawiam Was sam na sam z poetką.

***

mówią o mnie – poetka

ale wcale nią nie jestem

 

mówią o mnie – uparta

po prostu twardo stoję przy swoim

 

mówią o mnie – naiwna

racja, bo zawsze dostaję po głowie

 

mówią o mnie – egoistka

właśnie, że nie, przecież podzielę i pomogę

 

mówią o mnie – mała

właśnie, że wzrost jest moją zaletą

 

mówią o mnie – głupia baba

być może, kto wie co drzemie w nas kobietach

 

mówią o mnie – buja w obłokach

czasami, takie życie

 

wreszcie mówią – ona nasza

gdy wyczytują mnie na liście zwycięzców

 

38711326_217275805632285_7677995279940845568_n

MODE – DE – VIE (Moda na życie) to tomik Agnieszki Krizel, o którym napisałam troszkę tu – w poście „Zaglądać motylom w oczy” (tytuł jest cytatem z jednego wierszy). Tomik jest dostępny w wersji papierowej i elektronicznej m.in. w tej księgarni.

 

Rozważania Muchy

Witam się po raz drugi w Nowym Roku.  Ciągle w świątecznym nastroju. Jutro na Bałkanach Jordanovden, który zamknie bożonarodzeniowy i noworoczny czas.  Ale to nie koniec świętowania. Przed nami oczywiście karnawał (w wielu miastach i miasteczkach odbędą się uliczne parady).  

Od dawien dawna wielu ludzi z niecierpliwością i radością oczekiwało  na czas bali i maskarad. Nie inaczej  było w roku 1887.  W nieco innym nastroju był wtedy  Mucha (znają go ci, którzy czytali moje wspomnienia z podróży do świata retro). Zebrało mu się na refleksje i wyraził je w swoim stylu.

maskarada

Czy te słowa pasują do współczesnych czasów? Będzie mi miło, jeśli podzielicie się swoją opinią.

P.S. Dla tych, którzy nie czytali lub nie pamiętają, kilka słów o jutrzejszym dniu na Bałkanach. 6 stycznia uroczyste procesje zatrzymają się na brzegu morza i rzek. Kapłan wrzuci do wody krzyż, a ten kto go wyłowi zapewni sobie szczęście na cały rok. Media będą na bieżąco relacjonować uroczystości i pokazywać szczęśliwców. (W Grecji (Theofaneia (czyt. theofania)) i w Bułgarii (Yordanovden, Vodici) świętuje się 6 stycznia; w Macedonii – Vodici obchodzi się wg kalendarza juliańskiego)

225 piraeus m

 

Urodził się Nowy Roczek

poczt.ok1927rM

Witajcie w Nowym Roku!

new-years-eve-3802951_960_720

Spojrzałam na statystyki strony z roku 2018. Okazało się, że najczęściej czytaliście o świętych wężach i moim spotkaniu z jadowitym gadem i o makabrycznym spektaklu z szubienicą w tle.  Pierwszy wpis to opowieść z Bałkanów, drugi to fragment mojej książki i kryminalnej historii opartej na faktach. Bardzo mnie cieszy, że tak różna tematyka znalazła się w czołówce rankingu. Mam wielką nadzieję, że moje notatki z podróży po krańcu Europy i wspomnienia ze świata retro nadal będą się cieszyć jednakową sympatią Czytelników.

W Bułgarii mówi się „Nowa Godina – now kysmet” Nowy Rok – nowe szczęście. I tego szczęścia Wam życzę.

Początek roku to czas zabawy, a więc zapraszam na chwilkę z muzyką. Śpiewa bałkańska gwiazda Lepa Brena.