Te dwie siostry zna każdy. Pierwsza to Proza, drugiej nadano melodyjnie brzmiące imię Poezja. I chociaż obie są sławne, Poezja pozostaje w cieniu. Na pewno będzie o niej głośniej 21 marca. Z okazji swojego święta, gdzieniegdzie pojawi się w blasku fleszy, a następnego dnia powróci na miejsce u boku dominującej siostry Prozy.

Święto poezji to także święto jej twórców.  Myślę, że mówi się tego dnia o tych najwybitniejszych,  Ja zdecydowałam się przekornie wspomnieć o Angliku William’ie Topaz’ie McGonagall’u, który pewnego dnia doznał olśnienia.

– Najbardziej wstrząsającym wypadkiem mojego życia był czas, gdym przed sobą odkrył, żem jest poeta, a działo się to w 1877 roku… W kojącym świetle lipcowego słońca, gdy drzewa i kwiaty w całej swojej kwiecistości byli ubrane – opowiadał o tej ważnej chwili.

William, przekonany o swej wielkości, miał ambicje być nadwornym poetą. MacLean musi być szalony, / Co przez każdego jest widziane. / Inaczej nie próbowałby zastrzelić / Naszej królowej ukochanej – napisał po zamachu na Victorię.

McGonagall niedoceniony przez współczesnych, zyskał wielką sławę po śmierci. Niewątpliwie nie byłby dumny z jej powodu, gdyby wiedział, że uznano go za… najgorszego w historii poetę anglojęzycznego. Znajdują się jednak czytelnicy chętni poznać przeciwieństwo mistrzostwa, a więc wydaje się jego tomiki, a rękopisy osiągały dość wysokie ceny na aukcjach. Ze sławy Williama korzysta czasem Dundee, szkockie miasto, z którego pochodził.

poezja

Pomyślałam, że dopełnieniem mojego niepoetyckiego wpisu o poezji będzie wiersz „Poeta” Bolesława Leśmiana, opowiadający o tym, jak to w życiu twórców bywa.

Zaroiło się w sadach od tęcz i zawieruch;
Z drogi! - Idzie poeta - niebieski wycieruch!
Zbój obłoczny, co z światem jest - wspak i na noże!
Baczność! - Nic się przed takim uchronić nie może!
Słońce - w cebrze, dal - w szybie, świt - w studni, a zwłaszcza
Wszelkie dziwy zza jarów - prawem snu przywłaszcza.
Rad Boga między żuki wmodlić - do zielnika,
Gdzie się z listem miłosnym sam jelonek styka!...
Świetniejąc łachmanami - tym żwawszy, im golszy -
Nie bez wróżb się uśmiecha do grabu i olszy -
I widziano w dzień biały tego obłąkańca,
Jak wierzbę sponad rzeki porywał do tańca!
A tak zgubnie porywać, mimo drwin i zniewag -
Zdoła tylko z otchłanią sprzysiężony śpiewak.
Żona jego, żegnając swój los znakiem krzyża
Na palcach - pełna lęku do niego się zbliża.
Stoi... Nie śmie przeszkadzać... On słowa nawleka
Na sznur rytmu, a ona płochliwie narzeka
"Giniemy... Córki nasze - w nędzy i rozpaczy...
A wiadomo, że jutro nie będzie inaczej...
Wleczesz nas w nieokreślność... Spójrz - my tu pod płotem
Mrzemy z głodu bez jutra, a ty nie wiesz o tem!" -
Wie i wiedział zawczasu!... I ze łzami w gardle
Wiersz układa pokutnie - złociście - umarle -
Za pan brat ze zmorami... Treść, gdy w rytm się stacza,
Póty w nim się kołysze, aż się przeinacza.
Chętnie łowi treść, w której łzy prawdziwe płoną -
Ale kocha naprawdę tę - przeinaczoną...
I z zachłanną radością mąci mu się głowa,
Gdy ujmie niepochwytność w dwa przyległe słowa!
A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą -
I udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą!...
I po tym samym niebie - z tamtej ułud strony -
Znawca słowa - Bóg płynie - w poetę wpatrzony.
Widzi jego niezdolność do zarobkowania
I to, że się za snami tak pilnie ugania!
Stwierdza z zgrozą, że w chacie - nędza i zagłada -
A on w szale występnym wiersz śpiewny układa!
I Bóg, wsparty wędrownie o srebrzystą krawędź
Obłoku, co się wzburzył skrzydłami, jak łabędź -
Z łabędzia - do poety, zbłąkanego we śnie -
Uśmiecha się i pięścią grozi jednocześnie!

21.03 Międzynarodowy Dzień Poezji