Chyba już pisałam kiedyś o tym, jak to mój „kociołek” każdą kartką bronił się przed publikacją.  Jego historię byłoby trudno opowiedzieć w kilku słowach. W międzyczasie trochę przytył, ale to mu raczej nie zaszkodziło. Pani Redaktor prowadząca zdecydowała, że w eleganckim stylu wskoczy na księgarskie półki – będzie miał twardą okładkę i kolorowe fotografie w treści. Pan grafik Wydawnictwa zadbał o tę piękną szatę, a ja pełna niepokoju czekam na premierę.  To pierwszy krok… co będzie dalej? Mam nadzieję, że nie zawiedzie Czytelników. Trzymam kciuki za moje papierowe dziecko…

książka w bałkańskim kociołku

„W bałkańskim kociołku” – opis, fragmenty, opinie