Pisałam… zmieniałam… skreślałam… dopisywałam… wyrzucałam słowa… dodawałam słowa… Wreszcie książka (ta ostatnia) trafiła do rąk Czytelników. – Czy jestem z niej zadowolona?  – Nie do końca. Kusi mnie, żeby tu i ówdzie dokonać poprawek.

Miałam jakieś założenia, ale nie mogłam mieć pewności, że udało mi się je zrealizować. Uśmiechałam się czytając nową recenzję. „To książka bardzo osobista, dlatego na pierwszym planie są ludzie. (…) Oczywiście nie brakuje tu nawiązań do faktów historycznych, czy miejsc, które warto zwiedzić, ale to tylko część. Autorka w dość uproszczony sposób nawiązuje do wybranych wydarzeń z historii, ale to absolutnie nie jest zarzut z mojej strony. Wszak to nie jest publikacja traktująca o historii Bułgarii. Jednak udało jej się uświadomić jak złożona, zawiła i skomplikowana jest przeszłość Bałkanów” – napisała autorka opinii. A ja poczułam radość, że jeden z celów osiągnęłam. Historia rzeźbi charakter kolejnych pokoleń i choć troszkę trzeba o niej wiedzieć. Obraz bez tła wydaje się niepełny… Ludzie pokazani bez ich przeszłości nie mogą być dobrze zrozumiani (tak myślę; ciekawa jestem Waszego zdania).

Tego samego dnia przeczytałam recenzję miłośniczki „oglądania” świata z własnego fotela, „wtedy gdy obowiązki i codzienne życie zatrzymują w domu”. Zacytuję tylko jeden króciutki fragmencik: „Autorka, dzieląc się swoim osobistym doświadczeniem, zaciekawia, bawi i zachwyca…” (Magdalena Pelczarska)

Dziękuję obu Paniom i wszystkim osobom, które przesyłają mi ciepłe słowa. Mam nadzieję, że nie zanudzam tymi wieściami moich Gości, miło jest móc dzielić się z Wami radością.

Prześladująca mnie stalkerka „pracuje” niestrudzenie. Dodaje swoje komentarze na stronach blogów literackich i na stronach różnych księgarni. Nie sądzę, żeby sympatyków gatunku, do którego należy moja książka, mogły zrazić jej „merytoryczne recenzje” typu cytowanych wcześniej („niech autorka siedzi sobie w tej dziadowskiej schamiałej zacofanej Bułgariii nie pisze głupich książek dla polakuw„) i najnowsze, „grzeczniejsze” w Gandalfie: „Nudna głupia i beznadziejna książka nadaje się do kominka” (nie myślałam, że ktoś jeszcze pali książki…) lub ta napisana szyfrem: „asfsaf saf sa”…. Zachęcam jednak i za dodanie opinii będę wdzięczna każdemu, kto książkę przeczytał.

Fragmenty pierwszej, zacytowanej powyżej recenzji (cały tekst znajduje się na stronie „Monika Olga czyta„; polecam tę stronę, także inne recenzje)

okł.jpg-szPRWrażenie, które towarzyszyło mi od pierwszych przeczytanych zdań to łagodność i subtelność. Zrozumiałam, że to nie jest tyle książka podróżnicza opisująca Bałkany, ale coś więcej.  To książka bardzo osobista, dlatego na pierwszym planie są ludzie. Nie tyle same Bałkany, co właśnie ich mieszkańcy. I przepadłam… 

(…) Urzekła mnie ta publikacja. Urzekły mnie Bałkany. Jestem przekonana, że podróż do Bułgarii byłaby wspaniałą podróżą. Wszak jestem i historykiem, i miłośniczką gór, i kawoszem, i lubię delektować się winem, i ciągle uczę się spieszenia się powoli. Monika Olga czyta”