Ali Baba objeżdża Polskę

Ali Baby sztuczki
MAGIK: – A teraz pokażę szanownej publiczności największą sztukę: Z tej oto próżnej skrzynki wyjmować będę różne rzeczy, które nigdy w niej nie były… PAN X: – Stop!! Zamawiam u pana tysiąc takich skrzynek na urny wyborcze!

Ali Baba objeżdżał Polskę przedwojenną, prawie wiek minął od tego czasu, a gorzki humor przedwyborczy chyba nadal aktualny. I dziś (tuż, tuż przed oddaniem głosu) wielu ludzi nie jest zdecydowanych na kogo zagłosować i ciągle wielu ulega kampanijnym obiecankom. Z jaką łatwością przyjmują do wiadomości, że 2+2=5. Czy to skutek przedwyborczej amnezji czy bezkrytyczna wiara w słowa? Nie pamiętają, że stojący na scenie nie są debiutantami? A może z plakatów, które pojawiają się co krok wydobywają się tajemnicze fluidy, powodujące, że fakty zacierają się w pamięci, a całokształt przestaje mieć znaczenie?

po wiecu sala nabita
– Widział pan, jak sala była nabita? – Tak, w butelkę!… (humor z lat 30-tych XX wieku)

******

wilcze obietnice
Satyra z lat 30-tych XX wieku
A kuku
Satyra z lat 30-tych XX wieku

******

Aby iść naprzód, trzeba umieć korzystać z doświadczeń przeszłości, a chcąc to czynić, należy mieć o niej dokładne pojęcie. (G. Orwell „Rok 1984”)

******

Pomiędzy Europą i Orientem

Czytałam kiedyś wywiad w bułgarskiej gazecie z Bułgarką mieszkającą w Polsce. Odpowiadając na jedno z pytań powiedziała, że dla Bułgara jedno-narodowość polskiego społeczeństwa  jest egzotyką. I nie dziwię się temu stwierdzeniu, bo ja, pytana o Bałkany na początku wymieniam różnorodność etniczną i kulturową. Dziś chciałabym zabrać Was (na chwilkę) do przeszłości.

autor zdj. Karastoyanov XIX-XXw Bul.Księżna Maria Luiza, meczet Banya Bashi
Sofia. Bulwar Księżnej Marii Luizy – meczet Banya Bashi. Autor zdjęcia żył na przełomie XIX – XX wieku; wykonał je przed 1906 rokiem.

Na zawsze pozostaną na Bałkanach nutki Orientu, który królował tu przez 500 lat i był dobrze zauważalny jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. Polski podróżnik opisał w 1882 roku swoje wrażenia z pobytu w Księstwie Bułgarii, powstałym zaledwie cztery lata wcześniej.

Z którejkolwiek zresztą strony wjeżdża się do Bulgaryi, łatwo zauważyć, że Dunaj tworzy naturalną granicę pomiędzy Zachodem i Wschodem. Jakby pod dotknięciem czarodziejskiej różczki znika zachodnia kultura, a zjawiają się inni ludzie, miasta, wsie i domy. Wszędzie tu widać, że jeszcze do niedawna panami na tych szerokich i urodzajnych ziemiach byli azyatyccy despoci, którzy potrafili przez tyle setek lat nie dopuścić zachodniej kultury do swych posiadłości.

Sofia stycz.1878r
Sofia – styczeń 1878 rok.

Bułgarzy szybko zmieniali opisany krajobraz i nasz podróżnik zauważył to w Sofii.

Teraźniejsza Sofia składa się z dwu części: tureckiej i europejskiej. W tureckiej stoją do dzisiejszego dnia stare, własnej konstrukcyi domy, wystawione z drzewa i niedopalonej cegły. Ulice w tej dzielnicy są ciasne, na niektórych może się zaledwie zmieścić jeden wóz. Za lat kilka ta stara część miasta, gdzie dzisiaj koncentruje się cały handel, zmieni się do niepoznania. W europejskiej części są piękne wille z ogrodami, a ulice dosyć równe i szerokie. Tam mieszczą się wszystkie ministerya, wyższe urzędy cywilne i wojskowe, część tę zamieszkuje też inteligencya i kupcy. Oprócz tego jest dużo pięknych willi, należących do osób prywatnych.

Sofia 1886rok
Sofia 1886 rok.

Niewątpliwie współczesnemu turyście, który nie „zanurzy się” w klimacie Bałkanów trudniej dostrzec różnorodność. W 1878 roku zlepek narodowości było łatwiej zauważyć między innymi dzięki strojom. Jeszcze raz oddaję głos polskiemu podróżnikowi.

Wszędzie po sklepach, w kawiarniach i.t.p. można słyszeć rozmawiających rozmaitemi językami; język bułgarski, rozumie się, przeważa, lecz bardzo często słyszymy słowa tureckie, greckie, niemieckie, francuskie, włoskie, rumuńskie, ruskie i inne. Nieopodal za miastem mieszkają w oddzielnej gminie muzułmańscy Cyganie: są oni nieodstępnym elementem każdego większego miasta na bałkańskim półwyspie. Handel spoczywa po największej części w rękach hiszpańskich żydów, (tak zwanych Spatuoli), Bułgarów, austryackich żydów, rumuńskich żydów Cyncarów (pochodzą z Macedonii— język ich jest mieszanina rumuńskiego i innych języków — jest to naród chytry; oni trzymają w całej Bulgaryi „chany” (karczmy)), Persów, Ormian i innych narodowości. Najwięcej znajduje się tu handlów kolonialnych, galanteryjnych i kawiarni, w których to ostatnich można dostać li-tylko czarnej tureckiej kawy.

Sofia 1906 rok
W Sofii w 1906 roku.

Hiszpańscy Żydzi, o których mowa powyżej, byli uciekinierami z Hiszpanii i Portugalii, osiedlającymi się w Bułgarii w XVI wieku, ale to nie o nich chcę opowiedzieć. Autor tekstu wymienia Cyncarów i określa ich mianem „żydów”, ale odnosi się to zapewne do ich zmysłu handlowego i gromadzenia oszczędności. Do dziś mówiąc o Cyncarach używa się w Bułgarii synonimów słowa „skąpiec”, choć Georgi Barbolov, autor książek przybliżających historię tej nacji, zapewnia, że nie są oni chytrusami. Rzeczywiście byli właścicielami wielu chanów, zajmowali się handlem, organizowali kupieckie karawany i zajmowali się też lichwiarstwem. O ich pochodzeniu jest wiele czasem sprzecznych hipotez; według jednej są potomkami Rzymian i plemion Traków zamieszkujących teren obecnej Macedonii (z przekazów wynika, że Aleksandra Macedońskiego uważali za swego władcę); według innej hipotezy są potomkami Rzymian. Wielu Cyncarów mieszkało w dużym kiedyś mieście Moskopole; od 1744 roku mieściła się tu Nowa Akademia – mówi się, że była to jedyna, wyższa chrześcijańska uczelnia w Imperium Osmańskim (Cyncarowie są wyznawcami prawosławia). W drugiej połowie XVIII wieku, jeden z tutejszych dygnitarzy nie zgodził się wydać córki za Ali Janinskiego (tureckiego paszę), który zemścił się niszcząc miasto (dziś wieś na terenie Albanii). Pierwsze kolonie Cyncarów w Sofii i w Plovdiv pojawiły się w środku XIX wieku. Polski podróżnik skojarzył ich język z rumuńskim, być może dlatego, że ma on wiele wspólnego z włoskim, a dużo słów brzmi jak włoskie. Borbolov twierdzi, że język Cyncarów jest dialektem języka rzymskiego wywodzącego się z łaciny.

Sofia Joseph Oberbauer (1853–1926)
Sofia. Autorem obrazu jest Joseph Oberbauer (1853–1926)

W tekście, który tu publikuję zdradzam troszkę  treści „Bałkańskiego kalendarzyka”, który jest w pewnym sensie kontynuacją „Bałkańskiego kociołka„. Obok moich wspomnień są miejsca i ludzie – zlepek narodowości mieszkający na kolorowym Półwyspie, i zawsze troszkę historii, od której nie umiem się oderwać. Jakieś fragmenty „Bałkańskiego kalendarzyka” już publikowałam – znajdują się one TU. W książce nie jest możliwe zamieszczenie dużej ilości nagromadzonych przeze mnie zdjęć i obrazów z dawnych czasów. Mam nadzieję, że rzut okiem na fotografie, które dziś „wkleiłam” przybliży trochę minioną epokę. (Na ostatnim zdjęciu (już nie archiwalnym, a zrobionym przeze mnie) jest Bujuk dżamija (meczet) z 1451 roku (początek budowy), w którym obecnie mieści się Muzeum Archeologiczne.)

Sofia (meczet) 1906 rok 2
Sofia w 1906 roku.
Turecka armia maszerująca w kierunku Sofii maj 1788
Turecka armia maszerująca w kierunku Sofii – maj 1788
Sofia Konak 1879 rok
1879 rok. Sofia – konak (tak nazywa się w Bułgarii budynki, w których urzędowała administracja w czasach Imperium Osmańskiego).
meczet w Sofii
Według tureckiego podróżnika Evlii Chelebi’ego, żyjącego w XVII wieku, najpiękniejszym meczetem Sofii jest meczet Banya Bashi (Bania Baszi). Zaprojektował go i zbudował w 1566-67 roku Sinan – architekt sułtana Sulejmana. Meczet (dżamija w jęz. bułgarskim) istnieje i działa do dziś.
PICT0037 (Bujuk dżamija)
Sofia – Bujuk dżamija

Dwie strony barykady

239Ac Plovdiv,1892r. International_Fair
1892 rok. Plovdiv

W niedzielę Bułgaria miała swoje Święto Niepodległości odzyskanej na dobre w 1908 roku, po ponad 500 latach niewoli. 22 września powiedziano głośne „nie” Imperium Osmańskiemu. A przy okazji tego święta zadźwięczały mi w uszach słowa Einsteina: Wszyscy z nas, którym leży na sercu pokój oraz zwycięstwo rozumu i sprawiedliwości, muszą sobie dobitnie zdawać sprawę z tego, jak znikomy wpływ mają rozum i szczera dobra wola na to, co dzieje się w sferze politycznej. Smutne, prawda?

1892 rok. Plovdiv

Podczas kilku lat konania Imperium Osmańskiego politycy państw europejskich wielokrotnie, palcem na mapie wyznaczali bałkańskie granice. Ludzi, jak kukiełki, przestawiano z miejsca na miejsce. Najmniej mieli do powiedzenia zainteresowani, zamieszkujący Półwysep Bałkański. Sułtana wspierali swoimi decyzjami Brytyjczycy. To oni przyczynili się do tego, że po zaledwie kilku miesiącach od ustalenia granic Bułgarii międzynarodowym traktatem (podpisanym w 1878 r. po zwycięstwie Rosji nad Turkami), ponownie państwo zostało podzielone (odcięto Wschodnią Rumelię, Trację) i oddane „pod troskliwą opiekę” osmańskiemu władcy. Najwyraźniej turecka granica na Dunaju była na rękę politykom. Akceptowali sułtana, obawiali się wpływów cara, nie brali pod uwagę dążeń Bułgarów, Serbów, Macedończyków, Greków.

Wąwóz XIX wiek

XIX wiek. Na pograniczu podzielonej Bułgarii (między Rumelią i Księstwem Bułgarii)

W Bułgarii wielką „sławę” zapewnił sobie brytyjski konsul Stanisław Graham Bower Saint Clair. Tak się zaangażował w tłumienie chęci odzyskania wolności, że wstąpił do armii sułtana.  W 1878 roku, wtedy kiedy powstawało Księstwo Bułgarii, wzywał do walki Turków mieszkających w Rodopach i zorganizował powstanie, od jego nazwiska nazywane w Bułgarii „Senklerowo wastanie”.  Wycofującym się, przegranym sułtańskim żołnierzom kazał doszczętnie spalić Sofię, na szczęście, jego rozkaz nie został wykonany.  Stanisław Saint Clair (syn Polki) miał w rodzinie wuja walczącego u boku Napoleona, który przecież dla wielu Polaków był nadzieją na odzyskanie wolności. Podobno Stanisław rozumiał potrzebę niepodległości państwa polskiego. Dlaczego tak uparcie nie dawał szansy  innym narodom?

W walkach toczących się na terenie Bułgarii w latach 1877-78 politycy postawili po jednej stronie barykady armię sułtana, a w niej Stanisława i innych Polaków, znajdujących się także w jego najbliższym otoczeniu,   a po drugiej stronie żołnierzy cara, Bułgarów marzących o wolności i TYSIĄCE*** Polaków, z których setki ginęły z ręki… no właśnie, z czyjej ręki? Niewykluczone, że i z ręki rodaka. (***Dane odnośnie liczby Polaków uczestniczących w walkach nie są jednoznaczne; niektórzy twierdzą, że było ich 35000, inni, że około 50000; zginęło najprawdopodobniej ok. 8000-10000 Polaków; w czasie tej wojny oddziały pod dowództwem polskiego generała Rodziszewskiego razem z bułgarską czetą (oddziałem) kapitana Petko Wojwody (przez całe życie walczącego z tureckim najeźdźcą) stanęły naprzeciw Stanisława Saint Clair i jego ludzi).

Polityczne decyzje i wojny najbardziej krzywdzą ludzi niestojących na świecznikach, stanowiących większość. Garstka decyduje o ich losach. Garstka potrafi skrzywdzić, garstka potrafi podzielić.

1912-1913r-First_Balkan_War8 - Kopia
1912 rok. Podczas wojny bałkańskiej

P.S. Po zwycięskiej wojnie (po pokonaniu Imperium Osmańskiego), car Rosji miał nadzieję, że Bałkany staną się jego strefą wpływów. Nie udało mu się osiągnąć celu. Dość szybko i skutecznie Bułgarii udało się pozbyć chętnych „do pomocy” w rządzeniu, w nowo powstałym państwie.

Na zdjęciu nad tytułem: Burgas 1893 r.

1912-1913r-First_Balkan_War11
1912 rok. Podczas wojny bałkańskiej
1912-1913r-First_Balkan_War13
1912 rok. Podczas wojny bałkańskiej
241 Sofia przed 1930r
Sofia – przed 1930 r.

okł.png-szPRa O niektórych faktach historycznych napisałam w ostatniej książce „W bałkańskim kociołku”. Tu znajdują się cytaty z książki.

Nadchodzi jesień, roztargniona malarka

kal.1900r.4mjpg

Podobno w tym roku, wyjątkowo, tego samego dnia (23 września) zaczyna się jesień astronomiczna i kalendarzowa. Z wielkim smutkiem mówię mojej ukochanej porze roku: – Żegnaj. Żeby poprawić sobie humor sięgnęłam po poważne i mniej poważne doniesienia z XIX wieku.

wystawa 22.09.1876 r
22 września 1876 roku

 

otrygi 1883r
– Panie doktorze, czy pan ostrygi uważa za zdrowe? – Bardzo zdrowe, przynajmniej w całej mojej praktyce nie leczyłem ani jednej. (wrzesień 1883 r.)

Satyryczny kalendarz z roku 1900 daje taki oto przepis na październik.

kal.1900rm.październik

I prosto z roku 1900 zagadka, figielek, anagram… 🙂

zagadka

Źródełko Radości

Istnieje źródełko, z którego ja czerpię garściami. Nazywam je Źródełkiem Radości. Płynie w moim kierunku od Czytelników. Niesie miłe słowa i obrazy. Ostatnio są one związane z podróżą jednego egzemplarza mojego „kociołka”.  Od czerwca wędruje od domu do domu i z przyjemnością pozuje do zdjęć (cztery są poniżej), a ja patrząc na nie czuję się trochę tak, jakbym mu towarzyszyła.  Z całych sił trzymam kciuki, żeby nie zawiódł oczekiwań (nie tylko Uczestników Book Tour). Opisana podróż jest relacjonowana w mediach społecznościowych przez kolejne osoby, pomyślałam jednak, że i tu napiszę o niej kilka słów. Zauważyłam, że wielu ludzi korzysta z tej innej, ale ciekawej formy czytelnictwa.

Na koniec wieści z mojego podwórka „dwa” słowa do wszystkich Czytelników i Gości tej strony: Bardzo się cieszę, że jesteście 🙂  Miłego dnia!

kronika foto2a

„W bałkańskim kociołku” – fragmenty, recenzje, opinie

Ja to między bajki włożę

Opowiadająca bajki 1875rBajki, baśnie, bajeczki… kojarzą się najmocniej z dzieciństwem, chociaż niektóre są adresowane do dorosłych. Coś mnie podkusiło i postanowiłam odkurzyć w pamięci „Bajki nowe” Ignacego Krasickiego, napisane w drugiej połowie XVIII wieku. Są króciutkie, wierszowane i na pewno nie straciły aktualności.  Jak już odkurzanie skończyłam,  to samo „coś” podkusiło mnie, żeby opublikować tu kilka.  Może i Wam spodobają się niektóre?

Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził;
Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził;
Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał;
Był autor, co się z cudzej sławy rozweselał;
Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał;
Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
Był na koniec Poeta, co nigdy nie zmyślał.

– A cóż to jest za bajka? Wszystko to być może.

– Prawda; jednakże ja to miedzy bajki włożę.

Baran dany na ofiarę
Widząc, że wieńce kładą, że mu rogi złocą;
Pysznił się tłusty Baran, sam nie wiedział o co;
Aż gdy postrzegł oprawcę, a ten powróz bierze,
Aby go powolnie ciągnął ku ofierze,
Poznał swój błąd; rad nie rad wypełnił los srogi;
Nie pomogły mu wieńce i złocone rogi.

Mysz i Kot
Mysz, dlatego, że niegdyś całą książkę zjadła,
Rozumiała, iż wszystkie rozumy posiadła.
Rzekła więc towarzyszkom: nędze wasze skrócę,
Spuśćcie się tylko na mnie, ja kota nawrócę.
Posłano wiec po kota; kot zawsze gotowy;
Nie uchybił minuty, stanął do rozmowy.
Zaczęła mysz exortę; kot jej pilnie słuchał,
Wzdychał, płakał… Ta widząc iż się udobruchał,
Jeszcze bardziej wpadała w kaznodziejski zapał.
Wysunęła się z dziury. A wtem ją kot złapał.

Bajki i przypowieści tudzież bajki nowe Krasickiego2

Zacytowane fragmenty są z książki „Bajki i przypowieści tudzież bajki nowe Ignacego Krasickiego”

Krasicki Satyry

P.S. Wpis wprawdzie opublikowałam, ale zdecydowałam się dodać post scriptum. Mamy dziś piątek 13-go i chociaż trzynastego wszystko zdarzyć się może, życzę, żeby ten dzień był w różowym kolorze. 🙂

Radość delfina

Film, który zamieściłam poniżej zobaczyłam dziś w bułgarskich mediach. W pobliżu wyspy Procida, w Zatoce Neapolitańskiej mały delfin zaplątał się w sieci. Rybakom udało się go uwolnić. Wdzięczna mama skakała z radości i ten moment został zapisany.  Czy nie piękne podziękowanie?

(Ponieważ niektóre, zamieszczone  filmy znikają, na wszelki wypadek Tu link do tego samego video na You Tube.)

Delfinom (tym żyjącym w Morzu Czarnym) i moim spotkaniom z nimi poświęciłam trochę miejsca „W bałkańskim kociołku”. Fragmenty książki znajdują się TU. A skoro o „kociołku” mowa, zauważyłam, że moja najnowsza książka trafiła do bardzo wielu bibliotek i ciągle ich przybywa. Warszawa, Kraków, Swarzędz, Raszyn, Michałowice, Dęblin, Ryki to tylko niektóre. Polecam, jeśli ktoś ma chęć zajrzeć do bałkańskiego kociołka.

delf.butlon

Marzenia i motyle

butterflyRzut okiem do kalendarza nietypowych świąt i senny dzień nabrał różowej barwy. Nie wypada (choć odrobinkę)  nie pomarzyć w Dniu Marzyciela. Podobno spełnienia marzeń są jak motyle; uciekają, gdy się je goni, siadają na ramieniu wtedy, kiedy najmniej się ich spodziewamy. Niech nas zaskakują jak najczęściej. Życzę wszystkim rozmarzonego popołudnia 🙂

to możliwość spełnienia marzeń sprawia

8 wrzesień – Dzień Marzyciela

Niech cię ogień pochłonie

Bardzo, bardzo chciałam dziś napisać coś pozytywnego, optymistycznego, jednak zanim zaczęłam, zajrzałam na stronę Lubimy Czytać i co widzę? „Harry Potter” usunięty z biblioteki katolickiej szkoły w Nashville. A wszystko przez klątwy i zaklęcia, najprawdziwsze z prawdziwych (tak twierdzą egzorcyści, bo nie wyrzucono Harrego ot, tak… wcześniej odbyły się narady i konsultacje). W Gdańsku spłonął na stosie kilka miesięcy temu. Widziałam to na licznych zdjęciach i wtedy nadziwić się nie mogłam… teraz już rozumiem. Po co ryzykować? Zawsze może się znaleźć jakiś chętny, co to zechce rzucić zły czar na przykład (tfu, tfu) na mnie i co wtedy? Musimy iść z duchem czasu, prawda?

czarownica z kotemJak było kiedyś? W 1740 roku odnotowano w kronikach sądowych, jak to niejaki Walenty Budzyszewski przysięgał przed Sądem, Bogiem i Trójcą Świętą, iż cierpi wielkie uciemiężenie nie tylko na fortunie, ale i na zdrowiu, a nie przez kogo innego, jak przez tę Jabłuszewską. A że się Jabłuszewska uparcie nie przyznawała, że klątwę na Walentego rzuciła i twierdziła, że nie bywała na sejmiku czarownic z diabłem,  Sąd dwukrotnie skazywał ją na tortury, aż w końcu za szkody różne (zaklęciami wywołane), także i za Boga odstąpienie, a Diabła słuchanie, nakazał Sąd: aby z tego mizernego świata ogniem była spalona przez Mistrza, tam, gdzie należy.

W 1882 roku pisano: Diabeł i czarownica – słowa, które budzą dziś uśmiech wzgardy i politowania na ustach naszych, nie były tak obojętne dla naszych przodków; wyryły się też krwawymi znaki na jednej z najsmutniejszych kart w dziejach sądownictwa kryminalnego; przywołują nam bowiem na pamięć tysiące nieszczęśliwych istot, które posądzone o zbrodnie istniejące  tylko w wybujałej fantazji średniowiecznej, padły ofiarą ciemnoty i zabobonu.

Stulecia mijają… Nastał XXI wiek. Wszyscy wiemy, że świat nie stoi w miejscu. Posuwamy się… no właśnie… w jakim kierunku?

Czarownice. Pocztówka 1900 rok
Czarownice. Pocztówka z 1900 roku

Dzień strząsania orzechów

Jak pyta mnie ktoś o to, czy jestem przesądna, odpowiadam: – Troszkę. Dziś pomyślałam, że chyba więcej, niż troszkę, bo kiedy mi przypomniano, że dziś Simeonovden, zmieniłam plany obiadowe. Simeon jest patronem rolników, ja wprawdzie nie posiadam gospodarstwa, ale… Dzisiejszy dzień to też strząsanie i zbiór orzechów włoskich, a także odczytywanie pogody (jeśli jest jasno, jesień będzie ciepła, a zima śnieżna; jeśli jest pochmurno, zima będzie łagodna). Magiczne właściwości ma tego dnia bazylia, pozostawiona w miejscu jakiejkolwiek uprawy, zapewni dobre zbiory.  To tyle o bałkańskim dniu świętego Simeona, nazywanego także „strząsaczem”, od orzechów spadających z drzew.

***

czytamW Polsce koniec wakacji (bułgarscy uczniowie cieszą się nimi do 15 września) i jak to zwykle o tej porze bywa, pojawiają się różne artykuły związane ze szkołą. Na portalu Lubimy Czytać trafiłam na listę lektur (tu można ją zobaczyć). Chyba nie jest możliwe, żeby wszyscy byli z niej zadowoleni. Z ciekawości spojrzałam pobieżnie; jest wśród innych jedna pozycja: Biblia. Sądziłam, że dzieci na religii zapoznają się z jakimiś fragmentami (i to wystarczy), a rozumiem, że lista dotyczy polonistów (a może źle rozumiem?). Biblia przewidziana jest dla pierwszych i drugich klas szkoły średniej, a wcześniej dla uczniów szkół podstawowych (klasy IV-VI). Nie wiem od jakiego czasu Biblia jest obecna na liście, ale czy to dobry moment na tę lekturę (niekoniecznie pasjonującą dla dzieci w tym wieku)? Ciekawa jestem Waszej opinii. Czy miło wspominacie szkolne lektury? Czy raczej podzielacie zacytowany poniżej pogląd Gałkiewicza?

„Ale, słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeśli nikt nie czyta oprócz nas, którzy jesteśmy w wieku szkolnym, i to tylko dlatego, że nas zmuszają siłą…” („Ferdydurke” Witold Gombrowicz)