Wszystko wre i kipi, aż iskry lecą spod piór dziennikarskich

rys 1880 r

Pozostaję w przedwyborczym klimacie świata retro. Dziś zapraszam do roku 1904. Myślę, że temat „wybory” nie może być obojętny, niezależnie od stopnia zaangażowania w bieżące wydarzenia polityczne (jeśli oczywiście lubi się samemu decydować o sobie (czy są tacy, którzy nie lubią?)). Temat ważny, ale to nie znaczy, że nie wypada spojrzeć na niego z przymrużeniem oka. Z satyry, jak z bajki, morał często wynika…

fałszywie i głośno

dwie strony 1904 r

Kandydatowi na posła!
Stasiu, daj buzi, dzielny z Ciebie chłopak,
gdy nie wszyscy mogą mieć los na usługi,
tobie życie nigdy nie idzie na opak,
bo Ty sobie radzisz jak Salomon drugi.
Zawsześ uśmiechnięty i dla wszystkich słodki,
choć na bożym świecie różnie różnym bywa,
Ty mój — Ty, Stasiu, masz sekretne środki,
za pomocą których spływasz jak oliwa.
Dla popularności, gdy Cię chęć przenika
wynurzenia myśli, zrodzonych w Twej głowie,
często wkraczasz nawet w progi rzemieślnika,
a wszędzie krzywd masz temat i to, co się zowie.
Słowem, mając czoło, sprytu nie-troszeczkę,
chocieś ni pobożny, ni też niedowiarek,
postawiwszy Bogu zapaloną świeczkę,
diabłu zaraz potem zapalasz ogarek.
Dobrze robisz, Stasiu! serce Twe kołacze,
niech się zawsze rządzi zasadami swemi,
bo to jest rzecz znana, że kto zręcznie skacze,
ten umie wysoko wznieść się na tej ziemi.
Zbutwiałe przesądy, niewiele dziś warte,
rozum jednak ciągle podnosi się w cenie
i nie jeden gotów postawić na kartę,
w polityce ograne już mocno sumienie.
Basuj więc Staśku, gdy jesteś w potrzebie,
za niewielką pracę masz chleba po uszy,
gdy tymczasem inny, zdolniejszy od Ciebie
za swój dziwny upór, jak pustelnik suszy.

O! tak, wszystkim basuj, ogniotrwałej kasie, basuj szlachcicowi, co swą tarczę ceni, basuj każdej sprawie, która jest na czasie, basuj za kawałkiem wyborczej pieczeni;
Niech Cię spokój duszy, wcale już nie nęci, i nie zważaj na to mój poczciwy chłopie, że za Twoje niby jak najlepsze chęci, wyborcy Tobą gardzą, a diabeł Cię kopie.

za kim głosuje

Ach, wybory! Co? Wybory! Wszystko wre i kipi, aż iskry lecą spod piór dziennikarskich, a plakaciarze robią majątki, a to wszystko dlatego, że wybiera lud, wybiera społeczeństwo. – Dobrze! Ale w mieście jakoś całkiem cicho. Japońska cywilizacja zaczyna coraz więcej i silniej zaglądać do nas, skutkiem czego, każdy cywilizowany człowiek uważa wybory za szopę, za hecę i nikt z ludzi kulturalnych nie bierze na serio awantury robionej pod hasłem zysku, pomocy dla kraju, dźwignięcia przemysłu krajowego, urządzenia kanałów i innych balonów bez steru moralnego. Kiedy człowiek przypatruje się tym przedwyborczym zgromadzeniom, to doprawdy, przypomina mu się grono plotkarek pseudo inteligentnych, które umieją znaleźć ton w wywyższaniu siebie w skrajnym egoizmie i bezwarunkowym chwaleniu czynów, które zależą przeważnie od brawury językowej, a których esencją jest tylko frazes, a mową plagiat literacki.
I na takie zgromadzenia chodzą nasze: świeczniki, nasi luminarze społeczeństwa i słuchają bajd wygłaszanych przez kandydatów, zależnych czynami i zapatrywaniami już na pierwszy rzut oka. Bo i prosto rzecz biorąc, kto śmiałby twierdzić, że taki X. albo i Y. nie są tylko pionkami w ręce wielkiej, czy oni są w stanie cośkolwiek zrobić?
Śmieszne jest to twierdzenie i jeżeli tu może być jakowa myśl lub sens w dzisiejszych wyborach, to już wybrać by należało człowieka bezwarunkowo wolnego od władzy nad sobą, człowieka, który może powiedzieć prawdę w oczy i nie liczyć się z niczym, a już najmniej z tymi, którym ma być wyższą instancją.
Dlatego do tej chwili biorąc moje pisanie tylko poważnie, P. mógłby być tym człowiekiem, tym posłem, ale cóż, kiedy on widzi, że walka z ogólnym ogłupieniem i niepojmowaniem stanu rzeczy jest za trudną — jeszcze bowiem wciąż dziś szuka się wyborcy, a nie szuka człowieka.

ryc 1904r

Wracam na chwilkę do teraźniejszości. Kampania przedwyborcza trwa. W szranki stanęli politycy i komentatorzy. Bombardują się nawzajem słowami. Huk wybuchów zagłusza myśli w niejednej głowie… Może to przewidziany efekt? A gdyby tak autor zacytowanych wyżej słów przeniósł się w czasie, o 115 lat do przodu? Gdyby znalazł się w październiku 2019 roku? Chyba nie byłby zaskoczony?

I pytanie z roku 1904

pytanie 1904r

4 myśli w temacie “Wszystko wre i kipi, aż iskry lecą spod piór dziennikarskich”

  1. Bardzo fajne urywki starych artykułów, stare a takie aktualne. Gdzie można znaleźć taką skarbnicę artykułów, obrazków sprzed lat. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak. Ciągle aktualne, niestety. A ta skarbnica jest w moim czytniku. Czytam dużo bardzo starych książek. Niektóre materiały były mi kiedyś potrzebne do książki, w której „przeniosłam się” do XIX wieku. Pozdrawiam serdecznie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s