O świętych wężach i jeziorze w jaskini

wążDrodzy Goście! Mam tu z boczku listę wpisów najczęściej czytanych w ostatnich kilku dniach. Jakimś „cudem” moje spotkanie z jadowitym gadem od wielu miesięcy jest w tym spisie prawie non-stop. Nie sądzę, że stali bywalcy tej strony nie znają tej historii (jest tam także krótki film), myślę, że zaglądają do niej nowi Goście. Jest ona cytatem z niewydanej książki, kontynuacji „W bałkańskim kociołku”, a więc tymczasem zapraszam do „kociołka”. Już dodałam tę informację w wymienionym wpisie („Święte węże czyli…)), plus link do fragmentów „kociołka”.

Myślę, że urywki tekstu mogą zadecydować, czy sięgnąć (lub nie) po książkę (zależy mi, żeby trafiała ona do osób lubiących gatunek literacki, do którego ją przypisano, dlatego nie wszystkich namawiam do jej przeczytania, każdy ma inny gust czytelniczy, ja sama nie każdą tematyką jestem zainteresowana). Osoby chcące znać opinie o „kociołku”, znajdą je u mnie, pod cytatami i na stronie Wydawnictwa (są dodawane w aktualnościach); jest tam m.in. recenzja audio prezentowana w programach radiowych (TU można ją odsłuchać ze strony Wydawnictwa).

Na zakończenie fragmencik mojej książki (nie był dotychczas publikowany), wspomnienie miejsca, którego o mały włos nie zobaczyłam. Na pewno dziś bardzo bym tego żałowała.

Äĺâĺňŕřęŕ ďĺůĺđŕ

Entuzjastycznie zareagowałam na pomysł zwiedzenia jaskini z podziemnym jeziorem. (…) Kozią ścieżką (tak się tu mówi o bardzo stromych górskich dróżkach) i bujającym się mostem linowym doszliśmy do wejścia. Tu czekał na nas „jaskiniowy” strój. (…) Kiedy panowie przewodnicy byli w połowie standardowego instruktażu przed wejściem, przyznam, że obudziły się we mnie poważne wątpliwości. – Ja tu poczekam – miałam na końcu języka. (…) W jaskiniach zachwycam się tym, co widzę, ale kiedy jestem w podziemnym świecie, zawsze w jakimś momencie wstrząsa mną dreszcz niepokoju. „Pobrodzę, popływam, posiedzę, poleżę…” – pocieszałam się w myślach, bo już wiedziałam, że są miejsca, gdzie skalny sufit jest w niewielkiej odległości od tafli wody. Mała łódka (ponton) przepłynie tędy, ale jej pasażerowie muszą pozostać w pozycji leżącej, przyklejeni do dna. Liny nad głowami pomagają posuwać się do przodu…

by zyc wolniej2P.S. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim, którzy wspominają o „kociołku”, włączają się w promocję. Książkę poleca m.in. portal literacki Sztukater.pl: Jak dobrze trafić przypadkowo na genialną powieść reportażowo – podróżniczą, taką, która opowiada o świecie prosto i klarownie, a jednocześnie ciekawie i pasjonująco. (…) Co tak naprawdę urzekło mnie w tej pozycji? Przede wszystkim chyba wątki autobiograficzne, które z pełną szczerością oddały początkową niemożność poradzenia sobie autorki w nowej, bułgarskiej rzeczywistości. Miłość jednak, w tym konkretnym przypadku, uratowała wszystko i stała się iskierką, która…    (tu znajduje się cały tekst)

4 myśli w temacie “O świętych wężach i jeziorze w jaskini”

    1. Dziękuję 🙂 myślę, że nie masz na myśli mojego jaskiniowego wspomnienia (?), a opinie. Autor musi się włączać w promocję książki i między innymi dlatego są u mnie fragmenty recenzji; jednak najważniejszym powodem jest radość, zawsze ze szczyptą obawy, że nie treść książki, a opinia zachęci, żeby do niej zajrzeć i niekoniecznie dobrze się to skończy 😉 ta odrobinka pesymizmu we mnie odzywa się niepytana 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s