Dziś przypadkiem wpadła mi w oczy okładka książki „Sztuka umierania” Andrzeja Sitarka. Siedzący kulturysta trzyma tabliczkę z napisem: Nie narzekaj, bo jutro będzie gorzej. Jeszcze nie wiesz jak może boleć ciało i dusza. W treści prawda o kulturystyce (tak wynika z opisu). Natychmiast zadźwięczało mi w uszach: Sport to zdrowie. Nierzadko ludzie powtarzają to powiedzenie. Czy naprawdę sport to zdrowie? Ruch, ćwiczenia fizyczne na pewno są potrzebne organizmowi, i na pewno pomagają utrzymać dobrą kondycję. Natomiast uprawianie sportu, niekoniecznie dobrze się kończy i nie mam na myśli kontuzji, a regularne treningi.

Według Słownika Języka Polskiego PWN sport to: ćwiczenia i gry mające na celu rozwijanie sprawności fizycznej i dążenie we współzawodnictwie do uzyskania jak najlepszych wyników. Współzawodnictwo to oczywiście nic złego, ale… W jakimś momencie sportowcy zapragnęli pokonywać możliwości ludzkiego organizmu. Bicie rekordów stało się celem uświęcającym środki i konsekwencje.

Sportowcem był mój Mąż. Znał smak stania na podium. Pierwsza liga, masaże, zdrowe diety, częste podróże, dobre hotele – brzmi sympatycznie, prawda? To tylko zewnętrzna warstwa. Pod nią kryją się często wyczerpujące treningi, czasami zastrzyki przeciwbólowe, tuż przed występem w zawodach i wiele wyrzeczeń, bo sportowiec miewa mniej czasu na osobiste życie, niż jego rówieśnicy. Pewnego dnia Mąż został kontuzjowany. Szpital, operacje, sanatoria. Leczenie trwało rok, na wyspecjalizowanych oddziałach, w towarzystwie innych sportowców. Piłkarze, koszykarze, siatkarze, zapaśnicy… zawodnicy z różnych dyscyplin, większość z chorobami powiązanymi z konkretną dyscypliną (z chorobami niespowodowanymi kontuzją).

buty

„Serce sportowca” – takim mianem lekarze nazywają chore serce z określonymi zmianami (nie kojarzy się ze zdrowiem, prawda?). Skutkiem treningów jest m.in. patologiczne kościotworzenie (entezopatia) i astma wysiłkowa. Nie będę wymieniać wszystkich chorób, bo jest ich dużo i na pewno wielu nie znam.

Kilkunastolatkom trenującym piłkę nożną zdarza się nabyć chorobę piszczeli i mieć degeneracyjne zmiany w więzadle rzepki; warunkiem wyleczenia jest rezygnacja z uprawiania sportu. Rodzice nie zawsze mają świadomość, że o tym, czy dziecko może uprawiać sport powinien zadecydować lekarz po przeprowadzeniu szczegółowych badań.

Mam wrażenie, że wielu ludzi wierzy w to, że sport = zdrowie. Wiedzą oczywiście, że zdarzają się fatalne w skutkach kontuzje, ale znaczna część nie wie o chorobach będących skutkiem regularnych treningów, dotykających każdego sportowca. Nie wiem od kiedy istnieje to słynne powiedzenie, ale z dzisiejszą rzeczywistością nie ma nic wspólnego. Ja patrzę na sport z innej perspektywy. Nigdy nie udało mi się zrozumieć. Dręczenie ciała, żeby zadowolić duszę – jaki to ma sens? Trochę spontanicznie napisałam te kilka słów. Może to nie jest ciekawy temat, nawet zastanawiałam się, czy to publikować… skoro jednak wyklikałam mój pogląd na sport, niech się pojawi na stronie.