Piątek trzynastego może być miłym dniem. Na księgarskich półkach trwają przygotowania.  Książki zamierzają chórem witać każdego wchodzącego księgarza. – Wszystkiego naj… naj… naj… – zaszeleszczą kartkami, bo to święto pracowników księgarni (do życzeń dołączam się i ja).

Wielu było znanych księgarzy, ale może tylko jeden uliczny księgarz pozostanie niezapomniany. To chyba dobry moment, żeby go przypomnieć.

Patrzcie! ja go wam wskażę: Przyparty do ściany / Stoi Żyd siwobrody, okryty w łachmany, / Oczy krwawe, zamglone, zgrzybiałość na twarzy, / Pod pachą kilka książek. To Nestor księgarzy! / Nie szydźcie z tej postaci! Lat sześćdziesiąt blisko, / Jak zajął przy tej ścianie swoje stanowisko, / I przechodniom zalecał bibułę i szmaty, / Za miedzianą monetę dał złoto oświaty. / Kiedy w słowie Platona, w Horacego nucie / Znajdowano Wielkości i Piękna poczucie, / On sprzedawał łacińską książeczkę, in quarto, / Zabrudzoną z początku, a z końca odartą. / Sprzedał za kilka groszy i w dodatku powie: / – Niech pan czyta szczęśliwie, niech służy na zdrowie.

Księgarza ulicznego uwiecznił w wierszu – gawędzie Ludwik Kondratowicz / Syrokomla (zacytowałam tylko króciutki fragmencik), a na swoim rysunku pokazał go Stanisław Witkiewicz.

Księgarz uliczny - rysunek Stanisława Witkiewicza

13 grudnia – Dzień Księgarza

***

Feralna data jeszcze przed nami (wielu ludzi za taką ją uważa). Dla mnie „13” zawsze była szczęśliwą liczbą. Każdego trzynastego powtarzam za Kasią Sobczyk: Trzynastego nawet w grudniu jest wiosna. Trzynastego każda droga jest prosta. Trzynastego nie liczy się strat. Trzynastego wszystko zdarzyć się może. Trzynastego świat w różowym kolorze… 

Życzę, żeby najbliższy piątek 13-go był dla wszystkich miłym dniem.