Bolesław ChrobryW dzień Nowego Roku 1025 arcybiskup gnieźnieński Hipolit namaścił Bolesława I na króla Polski i włożył na skronie jego koronę złotą, wykonaną przez mistrzów złotników w Wenedzie na wyspie Wolinie. Ubranego w szaty koronacyjne króla, prowadzili biskupi z duchowieństwem ze zamku na Lednickiem jeziorze do katedry w Gnieźnie i tutaj podczas mszy św. odbywały się przepisane ceremonje. Najstarszy z biskupów prosił Arcybiskupa o dokonanie koronacji. Po krótkiej przemowie do króla namaścił arcybiskup Bolesławowi I ręce, piersi i łopatki balsamem, aby Bóg dał mu siłę i moc do obrony granic kraju. Następnie przypasał mu szczerbiec z Kijowa, którym wykonał Chrobry cięcia w powietrzu na cztery strony świata, co oznaczało gotowość do obrony państwa. Następnie poświęcił koronę i włożył ją na skronie Bolesława I, zaprowadził go na tron przygotowany, a gdy król usiadł, włożył mu arcybiskup pierścień złoty na palec, zamiast berła wręczył mu do prawej ręki włócznię św. Maurycego, otrzymaną od cesarza Ottona III, do lewej ręki dał mu złote jabłko, a na czole złożył pocałunek pokoju. Teraz przedstawił arcybiskup zgromadzonemu narodowi króla, jako Pomazańca bożego, mającego łaskę z nieba, którego poddani powinni czcić i słuchać.

Opis koronacji pierwszego króla Polski znalazł się na wstępie, bo chcę dziś powiedzieć troszkę o literkach i słowach z królowaniem powiązanych. Obawiam się, że temat nie jest najciekawszy, ale  mam nadzieję, że  kogoś zainteresuje.

Nie wiem jak to się dzieje, że niektóre pojęcia kojarzą się w Polsce przede wszystkim z Rosją. Tak jest z alfabetem (cyrylicą), który wymyślono na południu Europy, zaczęto go używać na terenie Bułgarii i dużo czasu minęło zanim zapożyczyli go Rosjanie (w miedzy czasie cyrylicę zmieniano, obecnie różnią się: alfabet bułgarski i rosyjski, inaczej czyta się też niektóre litery; inna jest także gramatyka, w języku bułgarskim nie ma bezokolicznika, tak jak w niemieckim stosuje się rodzajnik).

Podobnie jest ze słowem „bojar”. Wywodzi się ono od słowa „boljarin” z języka starobułgarskiego (tym mianem określano szlachtę). Zapożyczone z Bułgarii przez Rosjan, w jakimś momencie zmieniło brzmienie na „bojar”. W Bułgarii boljarin pozostał boljarinem, ale w polskich publikacjach (wydawałoby się poważnych) spotkałam się nie raz z określaniem bułgarskich szlachciców rosyjskim mianem „bojar”. Nie bardzo rozumiem dlaczego, jakby nie było można użyć polskiego słowa „szlachcic” (lub oryginalnego bułgarskiego).

Ostatnio „zderzyłam się” też ze słowem „car” (czyli cesarz), pochodzącym ze starobułgarskiego. Po raz pierwszy w Europie używał tego tytułu bułgarski książę Simeon Wielki (rządził w latach 893-927, był pierwszym carem Bułgarii). Później „carami” byli też monarchowie w Serbii. Pierwszy car-cesarz w Rosji przyjął tytuł w 1543 roku, a wiec trochę czasu minęło.

Cesarzy żyjących we współczesnym świecie na palcach można zliczyć. Jednym z nich jest bułgarski Simeon II von Sachsen-Coburg z dynastii Koburgów, który pozostaje cesarzem Bułgarów, bo nie zrzekł się tytułu i kilka słów jest o nim w mojej ostatniej książce.

W bałkańskim kociołku

Reklama