Nic się nie stało?

Tak miło pisało mi się o miłości i Afrodycie, o święcie wina i Dionizosie, o kotkach i Dniu Kota, ale rzeczywistość nie zawsze jest cukierkowa. Słodycz przeplata się z… (nie będę wymieniać z czym, bo każdy wie jak to w życiu bywa).

Czytam to i owo (i staram się czytać ze zrozumieniem). To tu, to tam zaglądam i trafiam czasem na jakieś zaskakujące powiedzenia. Może nawet bardziej, niż ich treść, zaskakujące jest to, że są powielane.

Zdanie „Szanuj szefa swego, możesz mieć gorszego” drukuje się nawet na koszulkach. „Odkryłam”, że jest ono w pewnym sensie uniwersalne, bo słowo „szefa” zastępuje się innym: radykała, trenera, wroga, policjanta itd. A ja się zastanawiam jaki sens ma: nie oceniać, nie krytykować, godzić się. Niech będzie jak jest, bo może być gorzej? Jakie zalety wynikają z motywacji pochwalającej bierność i pesymizm? W tym świetle jakiekolwiek wybory (także polityczne) całkowicie tracą sens. Idąc tym samym tokiem myślenia należałoby nie kąpać się w wannie, bo przecież można się utopić.

Przysłowie „Pokorne cielę dwie matki ssie” zawsze budziło we mnie sprzeciw, szczególnie wtedy, kiedy jest przekazywane jako mądrość do stosowania. Pokora to oczywiście zaleta, ale hipokryzja już nie.  Pokora nie oznacza nieposiadania własnego zdania, czy udawania. Z tej samej „serii” jest „Nadzieja – matka głupich„. Nadzieja, która ratuje wielu ludzi, która pomogła nie jednemu przetrwać trudne chwile. Nadzieja, która wspomaga w pięciu się górę, w osiąganiu celu. Nadzieja i głupota – szokujące zestawienie.

Polacy, nic się nie stało – skandują kibice po przegranych meczach. A ja, jak to słyszę, pytam: – Jak to?! I sama sobie odpowiadam: – Stało się! A w zależności od sytuacji dodaję: Byliście dobrzy, ale oni byli lepsi albo Byliście kiepscy (niestety). Wprawdzie kibic ze mnie żaden, ale przypadkiem znam znaczenie słowa „motywacja”. Czy „nic się nie stało” mobilizuje? Mam poważne wątpliwości. Niewątpliwie wyraża sympatię (- Grajcie, chłopaki, jak chcecie, niech się martwią ci, co to myślą, że w sporcie liczy się wynik).

Zdarza się, że myślenie zapada w głęboką drzemkę. Moje nie śpi, ale coś z nim jest nie tak… Może powinnam powiedzieć: No cóż, jest jak jest – mogło być gorzej.  Może naprawdę nic się nie stało?

A więc z uśmiechem  róbmy swoje… Niech żyje bylejakość!

nie widzieć nie słyszeć nie mówić
NIE SŁYSZMY… NIE PATRZMY… NIE MÓWMY…

P.S. Pisząc pozytywnie o pokorze miałam na myśli pokorę w sensie świadomość niedoskonałości, która tak, jak napisała w komentarzu Zamyślona, jest potrzebna, żeby się rozwijać, ale nie poddawać.

 

 

10 myśli w temacie “Nic się nie stało?”

  1. Te wszystkie przykłady, które opisujesz, dla mnie są usprawiedliwieniem własnego „olewania” problemu! Na zasadzie:”moja chata z kraja” i ” a co mnie to obchodzi”!
    Bardzo krótkowzroczne myslenie!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zawsze z dużą rezerwą podchodzę do deklaracji „mnie polityka nie interesuje”, bo gdyby było także odwrotnie… ale nie jest! I nami polityka interesuje się bardziej niż powinna: i przez podatki, i poprzez służbę zdrowia, oświatę i wszystko inne. Wciska się wszędzie… :((
    Nie wiem, czy to było na temat, ale wydaje mi się, że tak.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiście, że jest tak jak napisałaś: „Polityka wciska się wszędzie.” I ma wpływ na życie na każdym kroku, choć wielu ludzi tego nie zauważa, a może udają, że nie widzą? Postawa „mogło być gorzej” i „nic się nie stało” przez chwilę może i jest wygodna, ale konsekwencje istnieją i dają o sobie znać wcześniej czy później. Ja nie jestem fanką polityki, ale uważam, że nie można się nią nie interesować, są takie momenty, w których wręcz należy pilnie śledzić to, co się dzieje. Napisałam na końcu tekstu, że z moim myśleniem coś jest nie tak, bo naprawdę coraz mniej rozumiem niektóre reakcje i bierne postawy (chociaż staram się to pojąć). Nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego ludzie wybierają bylejakość? Niestety, jest jej wokół coraz więcej…
      Pozdrawiam Cię, BBM.

      Polubienie

  3. Masz rację we wszystkim, co napisałaś.
    Ja krzywię się także na słowo – pokora – Mnie to słowo kojarzy się z poddaniem się. W internecie znalazłam taką definicję:
    pokora
    1. «świadomość własnej niedoskonałości»
    2. «uniżona postawa wobec kogoś»
    • pokorny • pokornie • pokorniutki • pokorniutko • pokornieć.
    Widzenie u siebie różnych niedoskonałości i akceptowanie ich – to dwie różne sprawy. uważam, że człowiek powinien dążyć do lepszego poznania siebie i swoich możliwości, do rozwijania tych możliwości, a nie poddawania się.
    Pamiętam, jak koleżanka pocieszała mnie, gdy dostałam niedowładu nóg. – Marysia! – usłyszałam. Pogódź się z tym. Może i ja będę miała kiedyś taki problem.
    W tym momencie najchętniej bym ją strzeliła, tak mnie wściekła.
    Ona chciała mnie pocieszyć, a ja się wkurzyłam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zgadzam się z Tobą, Marysiu. Dziękuję, że przytoczyłaś definicje pokory. Ostrożnie należy się posługiwać tym słowem i powinnam była użyć innego, bo to zabrzmiało nie najlepiej i może się kojarzyć z uniżonością. Pisząc, że człowiek powinien mieć w sobie pokorę i jednocześnie mieć własne zdanie, miałam na myśli pokorę w sensie – świadomość niedoskonałości, potrzebną, żeby tak jak napisałaś: móc się rozwijać i akceptować niektóre niedoskonałości u siebie, a nie poddawać się. Myślę tak samo.
      Ty nie poddałaś się i było warto.
      Serdecznie pozdrawiam. 🙂

      Polubienie

  4. Bardzo lubię Twoje wpisy. I te prezentujące różne zwyczaje i te pełne
    krytycznego i jednocześnie twórczego spojrzenia na rzeczywistość. To, co napisałam, jest raczej innym spojrzeniem na sprawę, niż jakąkolwiek najmniejszą choćby formą krytyki. Jeżeli odebrałaś mój wpis jako rodzaj krytyki, to bardzo Cię przepraszam. Marysia.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Marysiu, kochana, w żadnym razie nie odebrałam źle Twojego komentarza. Wręcz przeciwnie, jestem Ci wdzięczna. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale dodałam P.S. Przeczytałam to, co napisałam i stwierdziłam, że nie do końca to było jasne. Pokora bezsprzecznie kojarzy się także z uniżeniem (mnie też), dlatego uznałam, że ten dopisek jest potrzebny. 🙂
      A przeciw krytyce nie mam nic, bo wiem, że człowiek nie zawsze ma rację, nie zawsze przemyśli wszystko do końca, uczy się całe życie. Czasem myśli biegną tym samym torem, całkowicie automatycznie.
      Przytulam i przesyłam moc serdeczności, Marysiu 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s