Kilka dni temu miałam spotkanie z Czytelnikami. Padały różne pytania, a między nimi pojawiły się takie, na które odpowiedź zajęła mi dłuższą chwilkę, a najdziwniejsze jest to, że wcale nie były trudne… – Jaki napój towarzyszy pani podczas pisania (kawa, herbata, a może coś zimnego)? – Co pani przeszkadza podczas pisania? – pytała kolejna osoba, a w mojej głowie zagościła pustka. No, może niecałkowita (zaświeciła jakaś lampeczka z napisem „nic”, i tyle). I bardzo się tym „nic” zatrwożyłam.

Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam.  Tak naprawdę, skutecznie mogą mi przeszkodzić tylko własne myśli (i czasem im się takie wybryki zdarzają), ale w ostatnim pytaniu chyba chodziło o coś bardziej namacalnego. Może o jakiś głośny sprzęt? Oczywiście mogłabym to coś wyciszyć lub wyłączyć – gdybym słyszała. Gdybym… bo ja nic a nic nie słyszę (najpewniej mój słuch ucina sobie drzemkę)…

I tak, od myśli do myśli, doszłam do wniosku, że dla mnie to dobrze, ale może to jednak trochę (?) nienaturalne?

Czasem chcę, żeby towarzyszyła mi muzyka (przy niej słuch nie drzemie 😉 ), a dziś „chodziły” za mną dwie piosenki bałkańskie.

S’Agapo – piosenka o miłości, z nieskomplikowanym tekstem o kochaniu teraz, wczoraj, jutro i na zawsze.  Link do piosenki na YouTube: S’Agapo  Alkistis Protopsalti

***

„Ostatnia lampka” (Posledna czasza) – piosenka o nieszczęśliwej miłości. Śpiewa bułgarska piosenkarka Ivana. Tu jest piosenka na YouTube.

Od stu lat tylko ciebie kocham, ale przed wszystkimi muszę zaprzeczać.
Rozbiłam twój świat. Nie wiem po co ci ja. 
Rzeczywistość uderza w twarz.
Dla ciebie królowa, dla wszystkich błądząca grzesznica.
Nienawidzę naszej miłości. 
Wypijam ostatnią lampkę i odejdę, ale czy coś zmienię?
Do końca życia nasze dusze będą się kochać. 
Dlaczego nie mam prawa do szczęścia?

***

W bałkańskim kociołku

Reklama