Wiem, że żabki niekoniecznie cieszą się sympatią, ale ja je lubię i nie mogłabym nie wspomnieć o Światowym Dniu Żaby (w lutym). W domu, koło mojego laptopa, stoi figurka przedstawicielki gatunku i uśmiechnięta, spogląda na mnie wyłupiastymi oczkami. Żaba jest w niektórych kulturach symbolem szczęścia i bogactwa. Podobno wielu Japończyków nosi origami-żabę w portfelach.

żabkaZ okazji żabiego dnia powracam do świata ezopowych bajek. Już wspominałam, że były one kanwą dla wielu. W oryginale bardzo krótkie, tłumaczone ze staro- na nowogrecki,  a potem na inne języki, oddalały się od pierwowzoru. Dawno temu ze starogreckiego na bułgarski przetłumaczył bajki Ezopa Todor Sarafov, jedną z nich przetłumaczyłam na polski. I oczywiście występuje w niej żabka.

Żaba-lekarz i lisica. Razu pewnego, żaba siedząca w stawie, obwieściła wszystkim zwierzętom: – Jestem lekarzem! Znam wszystkie rodzaje lekarstw! Usłyszała ją lisica i powiedziała: – Jak możesz ratować innych, skoro samej siebie nie umiesz wyleczyć ze skakania?
Bajka pokazuje, że ten, kto ma małą wiedzę, nie powinien pouczać innych.
(Ezop; tłumaczenie ze starogreckiego na bułgarski – Todor Sarafov; tłum. z bułgarskiego – Skarlet B.I)

I jeszcze jedna bajka (moja, inspiracją był Ezop): O małej Myszce, która chciała przepłynąć przez żabie królestwo.

Mała Myszka wcześnie została sierotą. Coraz trudniej radziła sobie ze zdobywaniem pożywienia, ale nie tylko to było jej problemem. Grasował w okolicy czarny kot Bazyli. Podczas gdy urządzał polowania, zawsze udawało się myszce znaleźć dobrą kryjówkę. I chociaż chwilami dopisywało jej szczęście, czuła się zmęczona swoim życiem. Sama, bez rodziny, coraz częściej głodna, urozmaicała sobie czas odwiedzinami u sąsiadów, a niekiedy przysiadała na brzegu stawu i gawędziła z równie samotną, młodą żabką. To od niej dowiedziała się, że mogłoby się jej żyć lepiej i bezpieczniej na przeciwległym brzegu. Pewnego dnia, zdecydowana wyruszyć w świat, pobiegła nad staw. Nagle, zamiast przyjaciółki pojawiła się stara Ropucha.
żaba zła (2)– Uciekaj stąd! – zaskrzeczała. – To moje królestwo! Nie potrzebujemy takich jak ty!
– Ale ja… – próbowała wtrącić Myszka.
– Co ty sobie myślisz?! – kontynuowała Ropucha. – Jesteś szara, włochata, jesteś inna! Nie pasujesz do nas!
– Ale ja… ja tylko chcę prosić…
– Czego chcesz?! – zakumkała nieprzyjaźnie Ropucha.
– Przepłynąć na drugą stronę, ale…
– Hm, hm – zastanawiała się Ropucha. – Może i ci pomogę – zachichotała.
– Dziękuję. Dziękuję – szczebiotała Myszka.
– No dobrze, już, dobrze. Usiądziesz mi na grzbiecie, ale najpierw oderwij duże źdźbło tamtej trawy, a ja cię, na wszelki wypadek, przywiążę do nogi.
Szczęśliwa Myszka szybko wypełniła polecenie. Nagle, jeszcze na początku przeprawy, stara Ropucha zanurkowała, ciągnąc za sobą przerażoną pasażerkę.
– Ratunkuuu! Ratunkuuu! Tonę! Pomocy! – błagała Myszka.
Całą scenę obserwował Bocian ukryty w zaroślach.
– Ee-ech, wiele złego zrobiłaś dla żabiego królestwa. Rozzuchwaliłaś się, kłamliwa, podstępna Ropucho. Zapomniałaś, że prędzej czy później możesz być ukarana – zaklekotał, chwycił ją długim dziobem i pożarł.
Zanim Bocian połknął Ropuchę, Myszka zawieszona w powietrzu, bujała się na uwięzi, aż pękło źdźbło trawy, a ona z pluskiem wpadła do stawu.
Głośną awanturę słyszały żaby, zrobiło się zbiegowisko. Była wśród nich przyjaciółka Myszki, która niewiele myśląc, rzuciła się na ratunek. Dzięki jej pomocy oszołomiona podróżniczka dotarła do celu.
– Wstyd mi. Wybacz – prosiła żabka. – Stara Ropucha i nas już nie raz nabrała, a my i tak pozwoliłyśmy jej rządzić, a ona wprowadzała coraz większy terror.  Nie myśl źle o żabim królestwie. Bocian długo zwlekał, ale wymierzył sprawiedliwość. A my, żaby, zapamiętamy, że złemu nie można się powierzać. Doświadczenie uczy rozumu. (Skarlet B.I)

Autorka tekstu: Skarlet B.I. ( © wszelkie prawa zastrzeżone)