Humorzasty miesiąc marzec zwraca uwagę na literaturę już od pierwszego dnia (w kalendarzu nietypowych świąt to Międzynarodowy Dzień Przytulania Bibliotekarza). Za chwileczkę jest Dzień Pisarza, o którym już tu wspominałam, a pod koniec miesiąca świętuje Poezja – mniej lubiana, niż jej siostra Proza, ale też piękna i posiadająca nie mniejszą siłę wywoływania całej gamy emocji. I chyba nie może być inaczej, skoro opiekują się nią córki samego Zeusa. Muzy nie ganią swej podopiecznej za brak powagi od czasu do czasu. Przyklaskują, jak wywoła uśmiech na twarzach ziemskich istot.

Wprawdzie do Międzynarodowego Dnia Poezji pozostało jeszcze dwa tygodnie, ale niech wie siostra Prozy, że o niej pamiętam (chociaż spędzam z nią mniej czasu, niż z Prozą).

białe kwiaty m

Poezja niepoważna z roku 1886

Prawie Heine

białe kwiaty m

Chwilka z poezją Jantka z Bugaja

czyli Antoniego Kucharczyka (1874-1944) ludowego poety (urodził się on w przysiółku nazywanym Bugaj i stąd jeden z używanych pseudonimów literackich brzmi Jantek z Bugaja).

Skąpcy

Różne są rodzaje skąpców.
Parę ich wyliczę
i każdemu z tych rodzajów
odsłonię oblicze.

Dusigrosz to skąpiec,
który za korony
zaprzedałby piekłu duszę
swych dzieci i żony.
A w piekle gdyby dano
wór pieniędzy w ręce,
sprzedałby się w drugie piekło
ku większej udręce.

Sknera aby jak najwięcej
mieć w kupie pieniędzy,
żyje w biedzie, w niedostatku.
Żyje w ciągłej nędzy,
choć pieniędzy taką ilość
przez skąpstwo uzbiera
by wyżywił powiat cały.
Sam z głodu umiera.

Kutwa zaś, to by się zgodził
za sztukę halerza
wybrać inwentarz dziadowi
z głowy i kołnierza.
A jakby mu drugi halerz
dopłacił w nagrodę,
cały rok by swoim kosztem
żywił ową trzodę.

Liczykrupa, jak wskazuje
ten tytuł zdrobniały,
to już skąpiec nad skąpcami.
Przez żywot swój cały
krupy liczy, z nosa zjada
i kropki nad „i” nie da.
Ma już krocie, a narzeka,
że z nim wielka bieda.

Skurczy łapa – bardzo liczny
ten rodzaj u ludzi.
W nim ból, męka, nędza, łzy płaczu
litości nie wzbudzi.
On z rozkoszą tej sierocie,
co z głodu umiera,
ostatni kęs chleba od ust,
z chciwością wydziera.

Wiosna

Po smutnej zimie, przyszła nam wiosna,
Młoda, rozkoszna, błoga, radosna,
W całym swym blasku i majestacie,
W swojej nadobnej, zielonej szacie.
W promieniach słońca powietrze drżące,
Wonią, czystością, rozkoszą tchnące,
Wszystko się cieszy w tej lubej wiośnie,
I już nie smutno, jakoś radośnie.
Nad bujnym łanem ojczystej niwy,
Śpiewa i śpiewa skowronek tkliwy
W zielonym gaju, lesie, dąbrowie,
Rozgłośnie koncert nucą ptaszkowie.
Po wonnych łąkach, barwne motyle
Tańczą wśród kwiatów — i pszczółek tyle
Jedna przed drugą skrzętnie się zwija,
Słodycze z miodnych kwiatów wypija.
O, wy! co w wiośnie życia żyjecie,
Jak te stubarwne na łąkach kwiecie,
O, wy dziewice i wy młodzieńcy,
Pokąd młodości wiosna was wieńczy,
Szczerze, z zapałem pracuj, o młodzi,
Bo jesień nigdy tego nie zrodzi,
Czego wiosenna pora nie wsiała,
A wiosna życia tak krótkotrwała.

białe kwiaty m