Archiwa tagu: poezja

Absolwent uniwersytetu złoczyńców

muzyUciekam czasem od nie zawsze kolorowej rzeczywistości. Byłam ostatnio na wycieczce w świecie, nad którym czuwa Erato z kitarą w ręce, Euterpe z piszczałkami w dłoniach i jej piękna siostra Kaliope. Spędziłam trochę czasu z poetą w trzydziestym życia lecie, hańbą do syta napojonym. Jego życie mogłoby być intrygującym scenariuszem filmu kryminalnego. W czasach studenckich rozrywki zajmowały go bardziej niż nauka, był duszą towarzystwa. Miał szansę na zrobienie kariery, zajęcie dobrego stanowiska, ale pociągało go inne życie. Stał się członkiem złodziejskiej szajki, mającej na koncie także zabójstwa. Poecie dopisywało szczęście, bo chociaż trafiał do więzienia kilka razy, zawsze wychodził z niego przed czasem z powodu amnestii lub czyjegoś wstawiennictwa. Ostatni wyrok – karę śmierci – zamieniono mu na 10-letnie wygnanie. A wszystko to działo się w XV wieku, we Francji. Poeta rzezimieszek nazywał się Francois Villon.

Myślę, że poezja się nie starzeje i często aktualne jest spojrzenie, nawet sprzed pięciu wieków, na pewne cechy odradzające się w kolejnych pokoleniach, bo ludzkie charaktery są niezmienne. Wiem, że poezja pozostaje w cieniu siostry prozy (szczególnie ta napisana archaicznym językiem), ale może jednak ktoś skusi się i przeczyta fragmenty wierszy Villona. Żałuję bardzo, że nie znalazłam w polskim tłumaczeniu jednej ballady poety, która mnie poruszyła.

Zatytułowałam ten tekst „Absolwent uniwersytetu złoczyńców”, bo Francois był studentem paryskiej uczelni i nie był tam jedynym czarnym charakterem w owym czasie; według Mollanda Uniwersytet „krył w swoim łonie najniebezpieczniejszych złoczyńców: tych, którym niejaka kultura umysłowa dawała zarazem więcej środków czynienia złego i więcej środków drwienia ze Sprawiedliwości. Władza duchowna uwalniała prawie zawsze winnych. Ażeby sądy kryminalne prefektury Paryża mogły na nich położyć rękę, trzeba było recydywy po recydywie, trzeba było, aby ich uznano jako wyzutych z przywileju kleryków. Sytuacja tak uprzywilejowana ściągała do Uniwersytetu mnóstwo nicponiów, zrujnowanych i pogrążonych w rozpuście szlacheckich synów, którym, dla uzyskania charakteru studenta, wystarczało wpisać się na lekcje jednego z nauczycieli.” Dziś sposób funkcjonowania uniwersytetu wydaje się zadziwiający, prawda?

Charles_d'Orléans

A teraz oddaję głos poecie opowiadającemu o swoim romansie.

Gdyby ta, której’m niegdyś służył, / Z wiernego serca, szczerej woli, / Przez którą tylem męki użył / I wycierpiałem moc złej doli, / Gdyby mi zrazu rzekła szczerze, / Co mniema (ani słychu o tem!) / Ha! byłbym może te więcierze / Przedarł, i nie lazł już z powrotem.

Co bądź jej jeno kładłem w uszy, / Zawżdy powolnie mnie słuchała / — Zgodę czy pośmiech mając w duszy / Co więcej, nieraz mnie cirpiała, / Iżbym się przywarł do niej ciasno / I w ślepka patrzał promieniste / I prawił swoje… Wiem dziś jasno, / Że to szalbierstwo było czyste.

Wszytko umiała przeinaczyć;/ Mamiła mnie, niby przez czary: / Zanim człek zdołał się obaczyć, / Z mąki zrobiła popiół szary; / Na żużel rzekła, że to ziarno, / Na czapkę, że to hełm błyszczący, / I tak zwodziła mową marną, / Zwodniczem słowem rzucający…

Na niebo, że to misa z cyny, / Na obłok, że cielęca skóra, / Na ranek, że to wieczór siny, / Na głąb kapusty, że to góra; / Na stary fuzel, że moszcz młody, / Na świnię, że to młyn powietrzny, / Na powróz, że to włosek z brody, / Na mnicha, że to rycerz grzeczny…

Tak moje oto miłowanie / Odmienne było i zdradliwe; / Nikt tu się ponoś nie ostanie, /By zwinny był jak śrybło żywe: / Każdy, ścirpiawszy kaźń nieznośną, / Na końcu będzie tak zwiedziony / Jak ja, co wszędy zwą mnie głośno: / Miłośnik z hańbą przepędzony.

***

VillonPomimo tego, że Villon wyprzedził swoją epokę, przez „chwilę” przygasła jego sława, „odżył” dopiero w XIX wieku. Tadeusz Boy-Żeleński, który przetłumaczył wiersze Villona (zachowując archaiczny język), nazywa go pierwszym poetą Francji. Francois urodził się w 1431 r., w biednej rodzinie, wykształcenie zawdzięcza swojemu kuzynowi i opiekunowi – kanonikowi Wilhelmowi Villon. Nieznana jest data jego śmierci. Zniknął po 1463 r.

Poeta zrozumiał po latach, że droga, którą kroczył nie była właściwa.  Wiem to, iż, gdybym był studiował / W płochej młodości lata prędkie, / I w obyczaju zacnym chował, / Dom miałbym i posłanie miętkie. / Ale cóż? Gnałem precz od szkoły, / Na lichej pędząc czas zabawie… / Kiedy to piszę dziś, na poły / Omal że serca wnet nie skrwawię…

Gdybym znał, iż publicznej sprawie / Może się to by na co przydać, / Jak mi Bóg miły, byłbym prawie / Sam siebie gotów na śmierć wydać.

 

Reklamy

W cieniu siostry

Te dwie siostry zna każdy. Pierwsza to Proza, drugiej nadano melodyjnie brzmiące imię Poezja. I chociaż obie są sławne, Poezja pozostaje w cieniu. Na pewno będzie o niej głośniej 21 marca. Z okazji swojego święta, gdzieniegdzie pojawi się w blasku fleszy, a następnego dnia powróci na miejsce u boku dominującej siostry Prozy.

Święto poezji to także święto jej twórców.  Myślę, że mówi się tego dnia o tych najwybitniejszych,  Ja zdecydowałam się przekornie wspomnieć o Angliku William’ie Topaz’ie McGonagall’u, który pewnego dnia doznał olśnienia.

– Najbardziej wstrząsającym wypadkiem mojego życia był czas, gdym przed sobą odkrył, żem jest poeta, a działo się to w 1877 roku… W kojącym świetle lipcowego słońca, gdy drzewa i kwiaty w całej swojej kwiecistości byli ubrane – opowiadał o tej ważnej chwili.

William, przekonany o swej wielkości, miał ambicje być nadwornym poetą. MacLean musi być szalony, / Co przez każdego jest widziane. / Inaczej nie próbowałby zastrzelić / Naszej królowej ukochanej – napisał po zamachu na Victorię.

McGonagall niedoceniony przez współczesnych, zyskał wielką sławę po śmierci. Niewątpliwie nie byłby dumny z jej powodu, gdyby wiedział, że uznano go za… najgorszego w historii poetę anglojęzycznego. Znajdują się jednak czytelnicy chętni poznać przeciwieństwo mistrzostwa, a więc wydaje się jego tomiki, a rękopisy osiągały dość wysokie ceny na aukcjach. Ze sławy Williama korzysta czasem Dundee, szkockie miasto, z którego pochodził.

poezja

Pomyślałam, że dopełnieniem mojego niepoetyckiego wpisu o poezji będzie wiersz „Poeta” Bolesława Leśmiana, opowiadający o tym, jak to w życiu twórców bywa.

Zaroiło się w sadach od tęcz i zawieruch;
Z drogi! - Idzie poeta - niebieski wycieruch!
Zbój obłoczny, co z światem jest - wspak i na noże!
Baczność! - Nic się przed takim uchronić nie może!
Słońce - w cebrze, dal - w szybie, świt - w studni, a zwłaszcza
Wszelkie dziwy zza jarów - prawem snu przywłaszcza.
Rad Boga między żuki wmodlić - do zielnika,
Gdzie się z listem miłosnym sam jelonek styka!...
Świetniejąc łachmanami - tym żwawszy, im golszy -
Nie bez wróżb się uśmiecha do grabu i olszy -
I widziano w dzień biały tego obłąkańca,
Jak wierzbę sponad rzeki porywał do tańca!
A tak zgubnie porywać, mimo drwin i zniewag -
Zdoła tylko z otchłanią sprzysiężony śpiewak.
Żona jego, żegnając swój los znakiem krzyża
Na palcach - pełna lęku do niego się zbliża.
Stoi... Nie śmie przeszkadzać... On słowa nawleka
Na sznur rytmu, a ona płochliwie narzeka
"Giniemy... Córki nasze - w nędzy i rozpaczy...
A wiadomo, że jutro nie będzie inaczej...
Wleczesz nas w nieokreślność... Spójrz - my tu pod płotem
Mrzemy z głodu bez jutra, a ty nie wiesz o tem!" -
Wie i wiedział zawczasu!... I ze łzami w gardle
Wiersz układa pokutnie - złociście - umarle -
Za pan brat ze zmorami... Treść, gdy w rytm się stacza,
Póty w nim się kołysze, aż się przeinacza.
Chętnie łowi treść, w której łzy prawdziwe płoną -
Ale kocha naprawdę tę - przeinaczoną...
I z zachłanną radością mąci mu się głowa,
Gdy ujmie niepochwytność w dwa przyległe słowa!
A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą -
I udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą!...
I po tym samym niebie - z tamtej ułud strony -
Znawca słowa - Bóg płynie - w poetę wpatrzony.
Widzi jego niezdolność do zarobkowania
I to, że się za snami tak pilnie ugania!
Stwierdza z zgrozą, że w chacie - nędza i zagłada -
A on w szale występnym wiersz śpiewny układa!
I Bóg, wsparty wędrownie o srebrzystą krawędź
Obłoku, co się wzburzył skrzydłami, jak łabędź -
Z łabędzia - do poety, zbłąkanego we śnie -
Uśmiecha się i pięścią grozi jednocześnie!

21.03 Międzynarodowy Dzień Poezji

Kto wie, co drzemie w nas kobietach…

Pięknie, prostymi słowami, można tak wiele napisać – taka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu jednego z wierszy Agnieszki Krizel. Bardzo chciałam podzielić się nim  z Wami. Autorka wyraziła zgodę na publikację, chociaż wiersz jest z nowego, jeszcze niepublikowanego tomiku „Lunatycy” (tytuł roboczy).

Zostawiam Was sam na sam z poetką.

***

mówią o mnie – poetka

ale wcale nią nie jestem

 

mówią o mnie – uparta

po prostu twardo stoję przy swoim

 

mówią o mnie – naiwna

racja, bo zawsze dostaję po głowie

 

mówią o mnie – egoistka

właśnie, że nie, przecież podzielę i pomogę

 

mówią o mnie – mała

właśnie, że wzrost jest moją zaletą

 

mówią o mnie – głupia baba

być może, kto wie co drzemie w nas kobietach

 

mówią o mnie – buja w obłokach

czasami, takie życie

 

wreszcie mówią – ona nasza

gdy wyczytują mnie na liście zwycięzców

 

38711326_217275805632285_7677995279940845568_n

MODE – DE – VIE (Moda na życie) to tomik Agnieszki Krizel, o którym napisałam troszkę tu – w poście „Zaglądać motylom w oczy” (tytuł jest cytatem z jednego wierszy). Tomik jest dostępny w wersji papierowej i elektronicznej m.in. w tej księgarni.

 

20 książek polskich autorów

P Tadeusz 1938r

Autorka strony „Literackie zamieszanie” zaproponowała podjęcie wyzwania, opublikowanie listy wybranych 20 polskich książek. Myślę, że na promocję literatury (nie tylko polskiej) każdy moment jest odpowiedni.

Z lekcji historii pozostają w pamięci ważne wydarzenia i daty, za którymi stoi codzienne życie. Powieści przybliżają to życie, pozwalają przyjrzeć się mu bliżej, poznać stare obyczaje. Wymienię tytuły, które zapisały się w pamięci z różnych powodów (głównie te opisujące, przybliżające codzienność w minionych czasach). Zacznę od książki mojego dzieciństwa.

PRZYGODY KOZIOŁKA MATOŁKA

Koziołek Matołek szukający Pacanowa szedł do celu okrężną drogą. Byłam zafascynowana jego przygodami i kto wie, może moje zamiłowanie do podróży urodziło się właśnie wtedy.

Czasem chciałoby się przenieść do innej epoki. Młodym dziewczynom marzą się szeleszczące, długie suknie, bale. W książce „Godzina pąsowej róży„, Maria Kruger spełniła to marzenie, przeniosła do XIX wieku swoją bohaterkę żyjącą w Polsce powojennej. Powieść wydana w latach 60-tych XX wieku stała się bestsellerem.

Ciekawość ciągnie mnie do przeszłości od zawsze (wiedzą o tym moi Czytelnicy). Wprawdzie nie należy się cofać w realnym życiu, ale przecież warto, a nawet trzeba poznawać Polskę pradziadów. Podróże książkowe są fascynujące, niekiedy pozwalają docenić współczesność. Tragedii, oczywiście, nie brakuje i dziś, ale przecież z różnych powodów życie jest łatwiejsze.

podróże Niemcewicza-crop
O podróżach zawsze czytam chętnie. Ta z 1811 roku też jest interesująca

W tej serdecznej Warszawie, jaką ona jeszcze przed ostatnimi była wypadkami, a nawet jaką jest dzisiaj, choć jej oblicze smutnie się teraz zmieniło, wśród świetnego i widocznego życia, ileż to się odgrywało dramatów na strychu i tragedii po poddaszach, których żadne nie oglądało oko… – napisał Józef Ignacy Kraszewski w swojej dziewiętnastowiecznej powieści „Czarna perełka„. Wtedy, kobiecie, która znalazła się w skomplikowanej sytuacji, trudniej było się podźwignąć. Tytułowa bohaterka próbuje sobie poradzić.

Józef Ignacy Kraszewski to także „Stara baśń” – czasy Słowian, zalążki polskiej państwowości.

czarna perełka-stara baśń

Chłopi (2)

W 1924 roku za „wybitny epos narodowy, powieść Chłopi” przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury Władysławowi Reymontowi. Pięknie opisane życie polskiej wsi, obyczaje i skomplikowane losy bohaterów zasłużyły na wyróżnienie i ja lubię do tej książki wracać.

Chłopi.Tyg.Ilustrowany1902-crop
„Chłopów” udostępniano czytelnikom w odcinkach.  Tak wyglądał debiut powieści w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1902 roku
potop-crop
Bułgarskie wydanie Potopu

– „Trylogia„, „Quo vadis”, to świetne książki – mówiono mi nie raz na Bałkanach. Tam nie były one lekturą szkolną, a jednak naszego Pana Wołodyjowskiego, Basię i Zagłobę zna wielu ludzi. Książki Henryka Sienkiewicza są ciągle dostępne, na pewno świadczy to o tym, że opowieść polskiego pisarza – noblisty o XVII-wiecznej Rzeczypospolitej jest interesująca także dla cudzoziemców.

„Dulszczyzna” – każdy zna znaczenie tego słowa, używanego i w dzisiejszych czasach. „Moralność pani Dulskiej” – tragi-farsa kołtuńska Gabrieli Zapolskiej potwierdza, jak niezmienne są ludzkie charaktery.

Dulska 1907-crop

Zemsta-cropWdzięczność ludzi, wielkość świata –
Każdy siebie ma na względzie,
A drugiego za narzędzie,
Póki dobre – cacko, złoto;
Jak zepsute, ruszaj w błoto.

To cytat z „Zemsty” Fredry – komedii z życia szlachty, której bohaterowie: cześnik Raptusiewicz i rejent Milczek nie przestają śmieszyć. Aleksander hrabia Fredro (1793-1876) był przede wszystkim komediopisarzem, ale tworzył także poezję. Opisywał jak to złocistych kłosów kołysze się morze; / Na morzu wyspy kwiecistej murawy, / I rozproszone, jak wędrowne nawy, / Gdzieniegdzie domki bieleją z poddasza… 

Aleksander hr FredroM

P Tadeusz2-crop
Strona tytułowa wyd. z 1834 r.

 

Pan Tadeusz” czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka – Adama Mickiewicza – książka, do której już chyba zawsze będę wracać, chociażby po to, żeby po raz kolejny zobaczyć jak Wojski chwycił na taśmie przypięty / Swój róg bawoli, jak zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha / I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha / I zagrał

***

Zwykłą  rzeczy koleją przyszłe pokolenia inaczej będą patrzały na naszą epokę niż my sami. (…) Gdyby urządzić ankietę, która z książek najtrafniej i w najbardziej syntetycznym skrócie  ujmuje naszą epokę, powinna ona wskazać „Karierę Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi – Mostowicza. (…) Uświadomiliśmy sobie, że przeżywana przez nas epoka odbudowy państwa wymaga wyhodowania i wysunięcia na czoło specjalnego typu socjologicznego. Niestety, w większości wypadków pobłądziliśmy. Braliśmy intryganctwo za dzielność, chamstwo – za energię, nikczemność – za trzeźwość postępowania, biurokratyzm – za zmysł organizacyjny i lekkomyślność – za umiejętność powzięcia decyzji… – napisano w lutym 1939 r. w tygodniku literacko-społecznym „Prosto z mostu”. Wszyscy wiemy o tym, że historia lubi się powtarzać. Może dzieje się tak dlatego, że nie zawsze wyciągamy wnioski z przeszłości.

Czasy sanacji to także „Pamiętnik pani Hanki” T. Dołęgi – Mostowicza.

T.Dołęga-Mostowicz

Stanisław Grzesiuk „Boso, ale w ostrogach” przeżył swoje dzieciństwo i młodość na warszawskim Czerniakowie. Jego książki – pamiętniki chłopaka z ferajny to niepozbawiony humoru, obraz życia w dzielnicy biedy, w przedwojennej Warszawie, w środowisku żyjącym według własnego, niepisanego kodeksu.

Pięć lat kacetu„, pięć lat w obozach koncentracyjnych, pięć lat życia warszawskiego cwaniaka, który przeżył i rzeczywistość obozową opisuje w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób.

Stanislaw Grzesiuk

Białoszewski

 

Powstanie Warszawskie – jeden z wielu dramatów II wojny światowej opisała poetka i uczestniczka Powstania – Anna Świrszczyńska w książce „Budowałam barykadę„.

Bardzo prawdziwie, nerwowo, czasem chaotycznie, opowiada swoją historię z tego samego okresu Miron Białoszewski w książce „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego„.

LesioLesio” Joanny Chmielewskiej (autorki kryminałów) żyje w Polsce lat 70-tych. Prześmieszna historia architekta z wyobraźnią i jego przygody osadzone są w realiach innych niż dzisiejsze, ale to także historia Polski. W każdych czasach, nawet gorszych, ludzie tak samo przeżywają radości, pierwsze randki, pierwszą miłość… Codzienność żyjących w stosunkowo bliskiej, minionej rzeczywistości, jest w tle historii Lesia notorycznie spóźniającego się do pracy, widzącego tylko jeden sposób na rozwiązanie problemu: zabić personalną…

W najnowszych czasach zmaga się z problemami bohaterka książki „Nigdy w życiu” Katarzyny Grocholi. Lekka, pełna humoru powieść.

I ostatnie trzy książki

noce i dnie-horz

 

 

Romantyczna wycieczka w Rodopy

 

Sredna Arda2aaa

Dzielę się pięknem, ale czy to, co widzą moje oczy

dla każdego jest widoczne?

 

Czasem mój cień mnie wyprzedza,

wspina się po jakiejś skale i zostaje mi tylko

chwycić go, jak linę ratunkową.

 

Innym razem  jestem pionem dla słońca

i widzę centrum jego  łaskawości.

 

Rzeczy na tym świecie są tak wymyślone,

że w istocie każdy oddaje piękno

ze światłem, które gromadzi w sobie.

 

Autorem wiersza jest Ventsi Staykov – bułgarski poeta, pisarz, fotograf i miłośnik Rodopów – magicznych gór, o których pisałam wiele razy.

Mam wrażenie, że te słowa, które kiedyś przetłumaczyłam, stanowią nierozdzielną całość z pięknymi zdjęciami wykonanymi przez poetę fotografa.

lisicite7aram

Fotografie Rodopów: Ventsi Staykov.

 

Zaglądać motylom w oczy…

 

Zawsze lubiłam poezję i zawsze czytanie tomików zajmuje mi sporo czasu. Dla mnie najpiękniejsze wiersze to te, które zatrzymują, zmuszają do refleksji, nie pozwalają ot, tak, przejść do następnego. Właśnie takie są wiersze Agnieszki. Czuję też, że są mi bardzo bliskie.

Czytając wiersze nie próbuję odpowiedzieć sobie na szkolne pytanie „co poeta chciał przez to powiedzieć ?”, bo sądzę, że powinno ono być zadawane poecie.  Czytelnik może tylko opowiadać o swoich odczuciach. Może sobie wyobrażać jakim człowiekiem jest autor.  Ja zobaczyłam wrażliwą osobę, która w piękny sposób opowiada o sobie, o mnie, o Tobie i wielu ludziach, którzy nie zawsze potrafią ubrać w słowa swoje myśli i odczucia. To poruszająca poezja zrozumiała dla każdego.

38711326_217275805632285_7677995279940845568_n
Mode de vie – Moda na życie

 

Chwile nostalgii zdarzają się w naszym życiu nie raz. Czasem ogarnia nas smutek, bo:

kiedyś po prostu

było

sukienkę założyło

oko podmalowało

namiętnością pachniało

kiedyś było

teraz jest

pająk zawieszony na ścianie

za oknem zmierzch

ciche tykanie zegara

W chwilach radości świat jest piękny. Czy nie jest tak, że chciałoby się wtedy:

zaglądać motylom w oczy

rozmawiać z biedronkami

cykać ze świerszczami

tańczyć na wiatru nosie

Miałam wielki problem, żeby wybrać krótkie cytaty z wierszy Agnieszki, bo w każdym jest „coś”, każdy przyciąga, z wieloma się utożsamiam. Na koniec „Przypadek” –  jeden z moich ulubionych.

jak masz na imię?

Przypadek

a…

to ty…

przypadkiem wskoczyłam do lodowatej wody

przypadkiem płakałam za tobą

przypadkiem mam na imię Julia?

nie Anna

przypadkiem usunąłeś z nieba słońce

przypadkiem wynająłeś chmury by padał deszcz (…)

Każdy z nas powinien od czasu do czasu podarować sobie miłe chwile. Jeśli może Ci je zapewnić poezja, sięgnij po wiersze Agnieszki.  I zrób to nie przypadkiem…

Skarlet

38711326_217275805632285_7677995279940845568_n

MODE – DE – VIE (Moda na życie) Agnieszka Krizel

(tomik jest dostępny w wersji papierowej lub elektronicznej – ebook)