Do zobaczenia?

Mam nadzieję, że tak. Mam nadzieję, że osoby obserwujące tę stronę stronę nie przestaną mnie odwiedzać w nowym miejscu.

W prawej kolumnie nowej strony (napisalamtoiowo.blogspot) dodałam dwa gadżety: jeden umożliwiający otrzymywanie mailem informacji o dodaniu nowego wpisu i drugi dla posiadających profil na Bloggerze (stronę można dodać do listy czytelniczej Bloggera).

Dziś po raz ostatni jestem tu, żeby zaprosić na kilka nowych, wyklikanych słów „Wspomnienia z mojego dreptania ścieżką…” (na stronę TO i OWO z życia wzięte (napisalamtoiowo.blogspot) przeniesie kliknięcie na 1. lub 2. obrazek znajdujący się obok tego wpisu – w prawej kolumnie).

W bezrozumnym świecie nic nie może być prawdziwym szaleństwem

Ta historia brzmi jak fantasy, ale wydarzyła się w prawdziwym życiu.
– Żeby udowodnić, że oskarżona nie nasłała szczurów, które sprowadziły śmierć na jej sąsiada, chcesz, żeby te szczury powołać na świadków? – zapytał sędzia.
Siedzący obrońca uniósł się lekko i potakująco kiwnął głową.
Głos zabrał oskarżyciel:
– Jak można wyegzekwować taki nakaz? Mamy posłać szeryfów by je aresztowali?
– Nie. Muszą zeznawać z własnej woli – odpowiedział mistrz. Wstał i powoli podchodząc do sędziego z otwartą księgą w dłoniach, cytował:
– Jeśli świadek nie ma stałego miejsca zamieszkania, należy wezwanie umieścić w miejscu publicznym. Wnoszę, żeby wezwania przybić do drzwi stodół i drzew. Niech same się zgłoszą do sądu.
– Proszę rozwiesić wezwania – nakazał sędzia. – Odraczam posiedzenie do jutra. Jeżeli szczury się nie stawią, sąd uzna to za dowód…. (ciąg dalszy na mojej nowej stronie – link w prawej kolumnie)
cropped-to-i-owo2-1.jpg

Sztuczki rozczochranej jędzy

Pojawił się dziś nowy tekst na nowej stronie. Można ją dodać do listy czytelniczej Bloggera, można dostawać powiadomienia mailem (w prawej kolumnie umieściłam właściwe gadżety).

Poniżej kilka słów, od których dziś zaczęłam:

W lipcu wysłałam politykę do diabła i trochę się oderwałam od tej rozczochranej jędzy, z diabelskim uśmiechem na ustach i nosem jak u Pinokia (tak ja ją widzę). Gdzieś wysoko krąży na miotle... ciąg dalszy w nowym miejscu

Ludzie – eksponaty

Od czasu do czasu piszę o jakichś filmach, które obejrzałam. Tym razem do mojego filmowego archiwum trafia dokument.
Chcę dziś przypomnieć o jednej, wstydliwej karcie z historii świata, zapisanej na przełomie XIX/XX wieku. Okrutny pomysł na zaspokojenie ludzkiej ciekawości zrodził się w czyjejś chorej głowie, zadziwiające, że mógł być realizowany przez lata…
Kilka słów powyżej to fragmencik tekstu „Ludzkie zoo”, który pojawił się w moim internetowym światku. Zapraszam.
Kliknięcie na pierwszy obraz w prawej kolumnie przeniesie na nową stronę.
gif z życia wzięte