Siedzę przed klawiaturą. Na moich kolanach mała, ruda istotka wpatrzona w ekran. Otwieram obrazek, na który wkleiłam słowa Adama Granta: Prawdziwą miarą wartości człowieka jest sposób, w jaki traktuje kogoś, kto nie może mu się przysłużyć. Psia główka przechyla się na boki… Próbuje odszyfrować ciąg kresek, kółeczek… Gdyby umiała czytać, gdyby mogła przemówić ludzkim głosem, jak skwitowałaby to twierdzenie?

piesekJej małe serduszko mieści w sobie ogrom bezinteresownych uczuć, ale zdarzają się momenty, w których odzywa się „interesowność” (w końcu ideały nie istnieją, prawda?). I wtedy… jak może coś zyskać  – uprzejmościom nie ma końca. Mordka się uśmiecha. Nie przychodzi jej do głowy rzucić obraźliwym słowem w psim języku, czy stawiać warunki. W ludzkim świecie różnie bywa w takich sytuacjach. Człowiek potrafi warknąć, a czasem ugryźć, nawet wtedy, kiedy ma realną szansę coś zyskać (i nie żeby chciał to coś stracić, broń Boże!). Co nim powoduje? Brak logiki, prostactwo, głupota. Na tę ostatnią jest lekarstwo, ale nikt jej nie leczy, bo i po co, skoro chory nie czuje bólu. Zranienie innego człowieka też nie boli.

A życie się toczy… Ten i ów wspomni od czasu do czasu o wyższości Homo sapiens nad innymi gatunkami. A ja zamiast kończyć kolejną książkę,  siedzę i tracę czas na dialog bez słów z moim małym pieskiem, którego wiara w człowieka znacznie przewyższa moją.